Wieczór zapada nad ulicą Cichą (wiersz)

Lilith

Antagonistyczne współżycie

z własną jaźnią

która wciąż ogranicza mi

widoczność

Nie dziw się że chcę się pozbyć

balastu - to tylko

 

kawałek mięsa

z paroma wybrakowanymi

kośćmi

 

Siła która trzyma mnie przy ziemi

nie zależy jednak

od mojej masy

 

Choć gdybyś ważył tyle co ptak

umiałbyś może i latać

 

po co komu pióra

gdy wystarczą myśli co poniosą

 

Nie pozwól mi nigdy zasnąć

tak realnie namacalnie

i tak całkiem na niby

jak ja to lubię

 

Zmęczenie tak słodko smakuje

gdy można je wyrzucić z siebie

jak lawinę

 

gorzkiej

przeciągłej

kumulacji

 

w te noce gdy matka fortuna

nie pozwala wyrzucać

 

cokolwiek.

 

 

Anna „Lilith” Gajda

Listopad 2005r. Sosnowiec


słaby 1 głos
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Mithril
Mithril 8 grudnia 2013, 07:17
no i ten

"Antagonistyczne współżycie
z własną jaźnią"

bełkot, skutecznie odepchnął od dalszego czytania
dominika ciechanowicz
dominika ciechanowicz 8 grudnia 2013, 09:38
Mam wrażenie jakiejś niepotrzebnej próby "upoetyczniania" treści, która mogłaby lepiej brzmieć jako proza. Prościej podana.

Co do początku - zgodzę się z Mithrilem: brzmi topornie i odstrasza. W paru innych miejscach też mi zgrzytają słowa, które wybrałaś - na przykład ta kumulacja za bardzo mi się kojarzy z toto lotkiem :)

Coś tu, mimo wszystko, jest ciekawego, tylko sposób podania tej treści do mnie nie trafił.
calvados
calvados 10 grudnia 2013, 09:44
Zamiana na prozę poetycką to dobry pomysł.
472 wyświetlenia
przysłano: 8 grudnia 2013 (historia)
Lilith

Lilith

36 Sosnowiec
19 tekstów 1 komentarz


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło