[Obudziłam się...] (wiersz)

Doris

Obudziłam się kolejnego dnia lata
By otworzyć oczy i ujrzeć ciemność
Unieść głowę i poczuć ciężkie
Czarne powietrze wirujące wszędzie

Obudziłam się i myślę, ze trzeba wstać
Bo ktoś jednak mi każe...
Kiedy i kto ośmielił się wydać ten rozkaz?
Powiedział, że muszę spełnić jedno zadanie:
Żyć, a w nim czekać na kres,
W którym coś mnie spotka
.... Nie chce zdradzić co...

A ja poczułam, że żyję stojąc w miejscu,
A to kres sam zbliża się coraz szybciej,
By mnie pochłonąć...
Jeśli już zmierzam ku czemuś,
A mówią, że trzeba iść do światła,
Widzę przede mną tylko cień
Może właśnie światła, ale ciemny
I w nim trwam...

Ktoś powiedział, ze zakrywam jasność
I my wszyscy też ją zabijamy
Może więc nie warto marzyć
Że jeden promyk przedostanie się przez armię ciemna
Jeśli zło wciąż narasta.....

Powiedział, że kiedyś obudzi mnie prawdziwy poranek...


fatalny 1 głos
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
421 wyświetleń
przysłano: 8 marca 2000

doris

37
47 tekstów
Czasem jestem sama dla siebie obcym czlowiekiem...wtedy budze sie ten zawsze jedyny raz o wschodzie i odkrywam, ze istnieje we mnie moje wlasne "ja", ktore pomimo wszystko pozostaje niezmienne, tzn. moje zasady i moralnosc pozostaja - a to juz wygrana.…

Inne teksty autora

Żyć bez duszy.

doris, opowiadanie

Jednostronna przyjaźń

doris, wiersz

***

doris, wiersz

***

doris, wiersz

[W popiole myśli...]

Doris, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło