Istoty (wiersz)

Doris

Zdechłe anioły
Znów na ulicy was spotkałam
Wyrzucił was, znów wyrzucił
... Za pragnienia

Bezpłciowi przyjaciele
Zbyt ciężkie dał wam skrzydła
A krzyż w nich odciśnięty
Zdjąć go - ślad zostanie
Już na zawsze
... Oznaczeni

I łez wam nie dał
Tylko bezradność
I wyrażoną panikę w czynach
Zawody...
Życie, ach życia zawód
I śmierci, tej marnej śmierci...

A ja wam wody
Plaster na rany
I wykrzywienie ust
W trudzie istnienia pomagamy
By skrzydeł nie dosiegnął nóż
W trudzie istnienia pomagamy
By nogi nie podłożył wróg




fatalny 2 głosy
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
404 wyświetlenia
przysłano: 8 marca 2000

doris

36
47 tekstów
Czasem jestem sama dla siebie obcym czlowiekiem...wtedy budze sie ten zawsze jedyny raz o wschodzie i odkrywam, ze istnieje we mnie moje wlasne "ja", ktore pomimo wszystko pozostaje niezmienne, tzn. moje zasady i moralnosc pozostaja - a to juz wygrana.…

Inne teksty autora

Żyć bez duszy.

doris, opowiadanie

Jednostronna przyjaźń

doris, wiersz

***

doris, wiersz

***

doris, wiersz

[W popiole myśli...]

Doris, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło