dystynkcje (wiersz)

kreda

pod moim oknem wieczny karnawał

codzienna kontynuacja końca

świata z niebem tuż nad czołem i piekłem

po same kolana zanurzam się w niepoświęconej wodzie

jedynie do pierwszego żebra

powyżej już nie powinno boleć

 

powyżej już mnie nie ma

to niekończąca się opowieść

conocna defilada niedokarmionych chłopców

i kobiet o przerysowanych twarzach

wieczność od której oddziela mnie stos cegieł


słaby+ 4 głosy
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Mithril
Mithril 22 czerwca 2015, 10:31
"[mam]pod oknem wieczny karnawał

codzienna kontynuacja końca świata z niebem tuż
nad czołem i piekłem po same kolana zanurzam się
w niepoświęconej wodzie jedynie do pierwszego żebra

powyżej już nie powinno boleć

powyżej (...) to niekończąca się opowieść
conocna defilada niedokarmionych chłopców i kobiet
o przerysowanych twarzach

wieczność od której oddziela mnie stos cegieł"
kreda
kreda 22 czerwca 2015, 14:24
Mithril - dziękuję! Jesteś mistrzem. Wiedziałam, że nad redagowaniem będzie tu jeszcze szmat roboty...
Ale nie wiedziałam, że można tyle z tego wyciągnąć :)
469 wyświetleń
przysłano: 22 czerwca 2015 (historia)
kreda

kreda

20 świat
9 tekstów 41 komentarzy

Inne teksty autora

Z zimną krwią

kreda, wiersz

Na pętli

kreda, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło