Literatura

środki nasenne (wiersz)

Jacek JacoM Michalski

kiedy krzyczę cisza rozbija szkło

niedosłyszalny w brzęku witraży

denek od butelek jak stygmatów

znaczących drogę od stołu do krtani

 

tamta panna  byłaby zbyt piękna

bez pryzmatu wódy nie do zniesienia

przez chwilę czuję się jak pan świata

wracając z piedestału nadtrawioną kaszanką

 

w świecie dopalaczy jestem dinozaurem

prostymi destylatami poszerzam wyobraźnię

różnica pokoleń skutkuje innym kacem

póki co nie popuszczam w spodnie 

 

pamięć płata figle nie poznaję siebie

patrząc w lustro pierwszy raz od lat

podobno żyję pracuję i trwam

nie utrwalony na żadnym filmie

 

a gdy przyjdzie święty Józef z siekierą

wbijając gwoździe porannego bólu

poszukam klina na klina łodzi

którą popłynę płynąc prądem

 

zemdlony sobą wącham palce

zgadując czego dotykałem

ostatnim przebłyskiem witam świt

zawiąże krawat jak bliznę i wyjdę


dobry+ 4 głosy
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Bogusław Uściński 2 pazdziernika 2015, 19:19
Wiersz napisany jakby pióro miało stalówkę z żyletki.
Autopsja pozwala czuć mi klimat.
tylko "płynąc" bym usunął
Ir
Ir 2 pazdziernika 2015, 20:15
Świetny.
Margo 2 pazdziernika 2015, 20:29
Jacku...odkąd zacząłeś pisać dłuższe teksty, podziwiam każde skojarzenie wstrzemięźliwość w słowie jakże wymowna....dla mnie wyśmienity wiersz ..Pozdrawiam:)
przysłano: 2 pazdziernika 2015 (historia)

Inne teksty autora

teraz
Jacek JacoM Michalski
spirala
Jacek JacoM Michalski
przy okazji
Jacek JacoM Michalski
nara
Jacek JacoM Michalski
archipelag
Jacek JacoM Michalski
progres
Jacek JacoM Michalski
podcieranie
Jacek JacoM Michalski
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca