[W deszczowy, mroźny dzień...] (wiersz)

Doris

W deszczowy, mroźny dzień
Jak para z ust wyciekło uczucie
Ulga przy gorącym grzejniku
Dała o sobie znać po godzinie

Wciąż w szoku nad przeszłością
Wyraźną jak krajobraz górski
Przypominała się pulsującym bólem
I łzami tryskająca raną

Serce oznaczone numerem jeden
Jak stary drzewa pień
Bijąc, opowiadało o tej pierwszej,
Najważniejszej miłości,
Której piętno nigdy nie zginie

A wszystko już na spalenie
Na płomienie
I na niwecz
Tylko, Boże, niech Słońce wypłynie
Wtedy może ujrzę nowy płomień

15. 10. 99
Bar "Bajka"



Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
535 wyświetleń
przysłano: 8 marca 2000

doris

36
47 tekstów
Czasem jestem sama dla siebie obcym czlowiekiem...wtedy budze sie ten zawsze jedyny raz o wschodzie i odkrywam, ze istnieje we mnie moje wlasne "ja", ktore pomimo wszystko pozostaje niezmienne, tzn. moje zasady i moralnosc pozostaja - a to juz wygrana.…

Inne teksty autora

Żyć bez duszy.

doris, opowiadanie

Jednostronna przyjaźń

doris, wiersz

***

doris, wiersz

***

doris, wiersz

[W popiole myśli...]

Doris, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło