pożarty przez samotność (wiersz)

Yaro

w pokoju na kwadracie 
w cieniu czterech ścian 
łypie  mdłe światło starej lampy

gdyby tak umiała mówić 
o ile spraw byłbyś mądrzejszy


stare pudło gra 
kilka strun

czeka sam

 

posiwiałe życie oblane potem
 rękawem starej koszuli  z darów 
wyciera łzy

 

jak tak można żyć


 w oparciu o własne ego
uczy się słuchać drugiej osoby


ona kocha 
on stacza się na próg podłogę
w dłoni szkło pękło 
 jak serce kilka lat temu
kilka ulic dalej

 

pożera go samotność
 brak ciepła dłoni narzeczonej 


pędzi miastem niczym wiatr 
dotyka murów 
 w kieszeniach głód 
ból ściska  słabe ścianki żołądka

 

pozamiatany wplątany w nałogi
ofiara od  życia po alkoholu 
oddaje pokłon swym bogom 

 

nikt nie pamięta że taki poety los 
salony najgorzej obskurny bar

na skwerku

śmietnik noc spędza  czasem

okryty brudnymi myślami szarym kocem

 


niczego sobie 1 głos
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
308 wyświetleń
przysłano: 23 sierpnia 2016 (historia)
Yaro

Yaro

43 od Mikołaja Reja
1375 tekstów 1 pracę graficzną 724 komentarze
samotny wilk


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło