Primabalerina (wiersz)

silva

kołuje

cały czas na pointach

wykradła ptasie tajemnice

w piruetach kpi z grawitacji

frunie trzepocąc falbankami

jeszcze kobieta czy już łabędź

 

widownia w błogim hipnostanie

niemożliwe staje się możliwym

 

ale troczki bezlitośnie garbują skórę stóp

a paznokcie schodzą już po raz setny

(o sandałkach nawet nie marzy)

i codziennie przechodzi przez piekło

niekończących się zakwasów

 

tylko perfekcjoniści dorastają do solówek

 

wiedziała że prawdziwe piękno wymaga

wspinaczki po stopniach najeżonych

banalnym cierpieniem

 

nie bez powodu Apollo był sadystą


słaby 1 głos
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
szanta
szanta 10 marca 2017, 22:49
Wiersz ma potencjał. Zakończenie i początek naprawdę OK. W rozwinięciu jednak za dużo dosłowności za mało tchnienia poezji. To są rzeczy, które trudno wyważyć, to prawda ale tzreba się starać.
Najgorsze to to:
(też chciałaby nosić sandałki)
i codzienna walka z zakwasami
jest rutynowym wyzwaniem

nie każdy może dać popis w solówce

Spróbuj podejść jeszcze raz to tego tekstu, bo jak mówię, może być całkiem niezły
silva 10 marca 2017, 23:32
Szanto, dzięki za cenne uwagi, przemyślałam i już trochę pozmieniałam. Pozdrawiam.
408 wyświetleń
przysłano: 9 marca 2017 (historia)

silva

61 Ostrołęka
77 tekstów 214 komentarzy

Inne teksty autora

Lumen i lux

silva, wiersz

Po ludzku

silva, wiersz

Odnaleziony

silva, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło