Spotkanie (wiersz)

silva

przepaście szczerzą kły

ścieżka niczym lina a we mnie nic

z nietzscheańskiego linoskoka

 

nogi owładnęła bezsilność

następnego kroku nie będzie

gonitwę smętnych myśli karmi

goryczka karpacka jej dzwonki nie próżnują

kosówka już usłała madejowe łoże

wszystkie szczeliny między kamieniami

odwzorowują koślawe cienie z Grabarki

słychać pukanie do drzwi umysłu

puk puk jestem bliżej niż ci się wydaje

 

i wtedy pojawia się on

idzie skacząc po górach choć wsparty o kule

wraca znad Czarnego Stawu

pokazuje mi samotną szarotkę przyklejoną do skały

więc i tutaj czeka maleńka dobra gwiazda

 

nieśmiałe piękno daje impuls

idę dalej jakby się nic nie stało


dobry– 3 głosy
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
silva 19 kwietnia 2017, 22:01
Bogno, Ir i Yaro, bardzo dziękuję za słupki. Pozdrawiam.
427 wyświetleń
przysłano: 17 kwietnia 2017 (historia)

silva

61 Ostrołęka
77 tekstów 214 komentarzy

Inne teksty autora

Lumen i lux

silva, wiersz

Po ludzku

silva, wiersz

Odnaleziony

silva, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło