tamtego dnia byłem prawdziwie wolny (wiersz)

Przemek Trenk


usiadłem na wzgórzu w cieniu sędziwego dębu
przyszedłem tu, by patrzeć na zachód słońca nad miastem jednakowych brył,

myślałem o samotności mieszkającej w domach starych ludzi

 

przyszedłem tu, aby ukryć wilgotność oczu
ja pustelnik uciekający przed sobą samym
włóczęga szukający sensu istnienia w kamieniu
kontemplujący chmury

 

koło mnie wyrósł tulipan w kolorze krwi
emanacja życia, świętość zamieszkała na wzgórzu
jakże cię kochałem, kwiecie zrodzony z boskiej miłości

 

kochałem korzenie drzew, pędy bluszczu, z dala
od brudu codzienności, pyłu obcego dla mnie miasta
jakże kochałem porzuconą puszkę po piwie z pordzewiałym językiem

 

kontemplowałem szum trawy, jej wilgotność, każde źdźbło,

swoje istnienie i piękno tulipana, chwytając ostatnie promienie umierającego dnia,

wolny umierałem z nim

 

 

 


niczego sobie 1 głos
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Mithril
Mithril 23 kwietnia 2017, 18:52
...egzaltowane jest i to chyba tyle
387 wyświetleń
przysłano: 23 kwietnia 2017 (historia)
Przemek Trenk

Przemek Trenk

43 Toruń
1 artykuł 50 tekstów 17 komentarzy
Kilka słów o Przemku Trenku, któremu wciąż się wydaje że jest poetą ;) Uwaga - przeczytanie "od deski do deski", grozi rozstrojem żołądka ;) Urodziłem się w czasie gdy Polska trwała jeszcze w mocnym uścisku "Czerwonego Brata" - 21 stycznia…

Inne teksty autora

transcendencja

Przemek Trenk, wiersz

***

Przemek Trenk, wiersz

Amor vincit omnia

Przemek Trenk, wiersz

***

Przemek Trenk, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło