Geneza (wiersz)

bogna

 

Ty, żmijo, ochędoż mój bałagan.
A ty, orle poprowadź z powrotem w górę.
Wiedza mnie zatruła, moja dusza
kuleje w iluzji kompletności
o istnieniu, dochodzę do światła.

 

Związuję mój cień, 
przybijam
do cielesnego wizerunku
pijana 
i rozkojarzona.

 

To musi być prawda!
Spójrz — jak jaśnieje, pulsuje,
łagodzi ból.


Nie martw się tym, obiecuję nawrócić się 
do śmiertelnej wiedzy.

Dojść do kompletnego
finału. Uwolnię
siebie z palącego światła,
olśniewającego ostrza korozyjnych prawd.
Okrytych w nietrwałość i transcendencję.

 

Hej, ty tam, przyjmij na Boga
jakąś formę.


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
304 wyświetlenia
przysłano: 5 listopada 2017 (historia)

bogna

56 kopenhaga
93 teksty 32 komentarze

Inne teksty autora

wielka parada

bogna, wiersz

wielka parada

bogna, wiersz

wielka parada

bogna, wiersz

abstrakcja

bogna, wiersz

Dzień póżniej

bogna, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło