(NIE)MOŻLIWE (wiersz)

silva

rozdęte chrapy

atakuje zbyt gęste powietrze

wiatr bezlitośnie szarpie włosie

płomienieje każdy mięsień szaleńczo uwikłany w ruch

piana toczy się z całego kłębu

kopyta sypią kępy traw zamiast iskier

jedyny dowód że dotyka ziemi

 

ciało znalazło jakieś prądy znane albatrosom

mknie niczym porwany przez wichurę

latawiec niepomny na grawitację

zamykam oczy chcę to widzieć w zwolnieniu

z rytmicznym falowaniem grzywy dopieszczaniem kroków

z harmonijną wibracją idącą od szyi po ogon

samo piękno jakby jednorożec przypiął skrzydła

boska sylwetka zawłaszcza kadr za kadrem

 

ostatnia prosta

dżokej brutalnie wali batem

w misternie ozdobiony gwiazdkami zad                          

 

która to już

wygrana


dobry 2 głosy
Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
witka 11 stycznia 2018, 12:40
Coś w tym jest.
Styk daleko idącego wydobycia piękna powiązanego z realiami.
Nigdy się nie zachwycam piramidami, znam ich koszt.
Twój przekaz kupuję.
Jednorożec nie trafia na rzeź.
Póki co.
silva 11 stycznia 2018, 14:04
Witko, dziękuję za poczytanie, słupek i dotarcie do sensu. Piękno zazwyczaj budowane jest na cierpieniu, chociaż nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Pozdrawiam.
rss
329 wyświetleń
przysłano: 10 stycznia 2018 (historia)

silva

-39 lat Ostrołęka
76 tekstów 212 komentarzy

Inne teksty autora

Po ludzku

silva, wiersz

Odnaleziony

silva, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło