Podróże: Krym - Odessa (wiersz)

Janusz Gierucki

Lotnisko w Odessie nieco to w Lalibelii przypominało.
Także na nim nie było czerwonego dywanu.
Lecz ten prosty gospodarczy budynek lotniska
taką naturalną swojskość skrywał
że nie był tego w stanie umniejszyć luksus kairskiego.
Ale w końcu, na przystanku marszrutek
ludność miejscowa zgotowała nam powitanie-
śpiewając Anny German piosenkę
w solowym wykonaniu pewnej sympatycznej damy.

 

Nie umniejszając Odessie przypomina nasze ładne miasta powiatowe.
Wysokość budynków raczej nie przekracza trzeciego piętra
i wszędzie trafić jest łatwo
bo całe miasto zbudowano na planie kwadratu.
Zatem wysiłek budowlany nam znany.
Nazwałbym Odessę krainą 1000 i jednej aptek
bo wyglądało, że łatwo tam chorować..
I w niektórych bocznych uliczkach można znowu powiedzieć : Szalom
I zasada : raz w prawo, dwa w lewo i znowu w prawo
aby miasto wężykiem pokonać..

 

Oczywiście, chyba że po drodze napotkamy  czarnego kota -Behemota
a on prowadzi nas dalej własnymi ścieżkami.
Oglądając się od czasu do czasu czy pilnie za nim podążamy!
W tym miejscu naturalnie splata się współczesność z historią literatury.
Behemot doprowadził nas bowiem wprost do linii tramwajowej.
Oczywiście, leżały tam zwłoki mężczyzny pilnowane przez dwóch policjantów.
Lecz nie braliśmy udział w przymierzającym się do wiwisekcji tłumu
bo czarny kot prowadził nas już dalej, aż do głównej ulicy - w ruch i rwetes życia..
Aż w końcu pod witryną kolonialnego sklepu przysiadł
i na pożegnanie odprowadził nas zielonym wzrokiem.

 

Nie sprawdzałem czy w tym sklepie był drugiej świeżości jesiotr.


Raczej poczułem w sobie to przesłanie literatury
i pewną rolą mistrza w tej ceremonii, tuląc przestraszoną Małgorzatę.

Można zatem trzeba Odessę nazywać Małą Moskwą?
Był bowiem taki czas w historii, że stawała w tej randze.
A może małym Petersburgiem? Może małą Genuą?

Weźmy choćby ten sławny Bulwar Primorskij
który w jakiejś części jest francuskiej rewolucji zasługą.


Na Primorskim dominują schody.
Trudno zrobić ich zdjęcie z dołu, trzeba byłoby się bowiem dostać
na stronę portu, lecz ulica ruchliwa i dobrze strzeżona.
Zatem fotografowałem je z boku.
Oczywiście na przełomie schodów - wózek stał pośrodku.
Na szczęście to ojciec walczył z ruchliwym dziecięciem a nie matka.
Ponieważ w szczycie schodów zbierał się już tłum
na wszelki wypadek podbiegłem i przytrzymałem ten wózek..
Wtedy poczułem, że to nieco wbrew Deja vu.
Lecz zawsze chciałem  to zrobić, na przekór wizji patiomkinowskiej.
i nawet wehikułu czasu użyć nie było musu..
Teraz zdjęciami mogę wykazać, iż nie było mowy o jakimś Jamais vu.

 

I pomyśleć, że u podstaw historii Krymu i Odessy
Władysław Jagiełło z księciem Witoldem znaczyli tu wpływy i Polski i Litwy.
Lecz jakżeśmy potomni to wszystko znakomicie sprzeniewierzyli!
Wygląda , że jak zwykle - na rzecz Rosji.
(Której w historii nie raz robiliśmy kosztowne prezenty)
Czyżby morze Czarne nieco rodakom śmierdziało?
mroczne się wydawało?
a może nie lubili podróżować tak daleko?

 

Jakże łatwo niweczy się możliwości przez brak wizji polityka
który nie uwzględnia i nie przywiązuje wagi w swych celach
nie tylko do istoty miejsca lecz i piękna krajobrazów!?

 

I jak zwykle w naszej nonszalanckiej historii- zmarnowaliśmy szansę Polski
na inne okoliczności przyrody.

 

 

 

 

 

 

 


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
170 wyświetleń
przysłano: 25 kwietnia 2018 (historia)
Janusz Gierucki

Janusz Gierucki

119 ze świata tego..
64 teksty 446 komentarzy

Inne teksty autora

Maria

Janusz Gierucki, wiersz

Koncert

Janusz Gierucki, wiersz

Ona

Janusz Gierucki, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło