Sen (wiersz)

elffi

Jestem długa ulica,
nie kończe się, a skręcam.
Powleczona mgłą, cicha-
-wyginam się, zła-pękam.

Jestem mokra ulica.
Tarzam w błocie, wyprężam.
Cicho wołam do księżyca,
gonię go, nie nadążam...

Jestem zwinna ulica.
Twarda, wiję się samotnie.
Spijam z miasta jego soki,
włączam gwiazdy, śpię odwrotnie.
----------------------------------------------
Twoje domy jak palce,
plączą się z każdej strony.
Tarzasz się w moim błocie,
strzepujesz wszystkie stopy.

Tętni w tobie ciepła krew,
wpływa w moje szczeliny.
Stukot stóp zamienia w śpiew,
wybrzusza zakrętów doliny.

Razem możemy krzyczeć,
aż cement zacznie pękać.
Ulica będzie syczeć,
a miasto cicho stękać.

Ty i ja to muzyka
(ucieka lekko przeszłość)
ta sama galaktyka,
ta sama cicha wieczność.


niczego sobie– 11 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
546 wyświetleń
przysłano: 1 stycznia 2002

elffi

25 tekstów 2 komentarze

Inne teksty autora

Ale cyrk

elffi, opowiadanie

Gdzieś się zgubiliśmy.

elffi, opowiadanie

zaraz wybuchnie

elffi, wiersz

Do porzucającego

elffi, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło