Starość (wiersz)

Markus

 

Przychodzi wcale nie proszona
I nie dociera do niej mowa
Na prośby też jest niezbyt skora
Odpowiedzialnie reagować.
Może przemocy trzeba będzie
W ostateczności zastosować.

 

Dobre maniery nie w jej guście
W swej naiwności sobie myślę
Stanowczym tonem jej rozkaże
By sobie poszła, gdzie pieprz rośnie.

 

Może by poszła do sąsiada
Lub chociaż wzięła urlop krótki
Albo też może zapomniała
Gdzie w kalendarzu mnie wpisała.

 

Jeśli już nic się nie da zrobić
I faktu że jest już obecna
Dłużej już nie da się zaprzeczać

Niechaj mi chociaż da możliwość
Jej przykre skutki niwelować.

 

Lekarz  zalecił mi stonować
Łóżkowych z żoną przyjemności
Bo moje serce skołowane
To tylko cień dawnej świetności.

 

Z tłuszczami też mam boję toczyć
By moje żyły drożne były.

Słodkościom muszę stawić czoła

Wnuczętom raczej je darować.


Nie cieszy mnie już widok gości
W kontekście mych dolegliwości.

Słowa już mej nie pieszczą duszy
Bo filtrem są me głuche uszy.

 

I chociaż starość mnie dopadła
Oczy na szczęście jeszcze dobre
Więc mogę czytać Słowo Boga.
Dobra nadzieja mnie ożywia
Że Bóg obiecał dać nam młodość
Pod panowaniem jego Syna.

 

 


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Yaro
Yaro 4 lutego 2019, 19:11
czyli z przodu opad z tyłu wiatry ...wszystkich nas to czeka dlatego polecam pójść na ryby lub grzybki pozdrawiam
134 wyświetlenia
przysłano: 3 lutego 2019 (historia)

Markus

62 Gdzieś w Polsce
28 tekstów 12 prac 67 komentarzy

Inne teksty autora

Wiosenne ptaki

Markus, wiersz

Szept sumienia

Markus, wiersz

Poza nawiasem

Markus, wiersz

Co się dzieje?

Markus, wiersz

Roso ty moja

Markus, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło