spacer (wiersz)

Jacek JacoM Michalski

hołubicie pełne kieszenie

jakby miały jakąś wartość

muchy na suficie dają więcej światła

mam brudne ręce

i niewiele do powiedzenia

przez przedmieście w stronę rzeki

idę by obrócić się w proch

 

ruchome piaski na ulicy

chłoną każde spojrzenie

kiedy nie ma skrzydeł

trzeba pełzać krok za krokiem

stawiając stopy na cudzych twarzach

nawiedzeni esteci nie pojmują

że glina i pot

scalą każdą przestrzeń

 

pod mostem jest mój dom

wracam do niego zawsze

gdy potrzebuję nieba

boli tylko trochę bardziej

wyrwany wenflon otwiera drogę


dobry 1 głos
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
91 wyświetleń
przysłano: 9 pazdziernika 2019 (historia)
Jacek JacoM Michalski

Jacek JacoM Michalski

Warszawa
435 tekstów 137 komentarzy

Inne teksty autora

taboret pod pętlą

Jacek JacoM Michalski, wiersz

przesiąkanie

Jacek JacoM Michalski, wiersz

odcięcie

Jacek JacoM Michalski, wiersz

cykle

Jacek JacoM Michalski, wiersz

ułudy

Jacek JacoM Michalski, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło