Literatura

mgły (wiersz)

Marzena

z cierpienia dłonie miękkie

nabrzmiałe, rany otwarte

sączą krew

nie zamykaj duszy, bo pęknie

a matka wyleje łzy

dziecko wykrzyczy płacz

anioł bez oczu, patrzy namiętnie

a miłość trudna, daremna

zamroczona rozpaczą, drży

wiotką gałązką płaczącej wierzby

a ty, znikasz i bladym świtem

wypatrujesz koni

tabun mknie, uczuciem straty

wody w studni

nie dogonisz

pij, napełnij

gardłem i krtanią

krzycz


dobry 6 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Mithril
Mithril 14 stycznia 2020, 12:52
...to jest po prostu - bez polotu, pomysłu (co ślina na język) grafomania
Marzena
Marzena 14 stycznia 2020, 16:00
Jaka ślina? Mam Ci wypłakać swoje żale, to będzie trudne. ;) Sama się zastanawiam za czym ja tak płaczę ;)
przysłano: 12 stycznia 2020 (historia)

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca