Literatura

grzeszki (wiersz)

Marzena

na zakończeniu dłoni

opuszki palców

blada skóra pęka, szorstka

dotykasz mojej szyi

czujesz tętno, nabrzmiewa gniew

 

a ja pragnę zawirować

zamroczona ekstazą niewoli

w kajdanach dłoni

 

na biodrach, łydkach

zniewolona zapachem ambry

czekam zmartwychwstania piekła

 

ogród różany zaprasza

soczyste spieczone usta

piją sok gorzkiej aronii

 

nikt nam nie zabroni

grzeszyć i zjeść jabłko

z nieprawego drzewa

 

trawa jest ciepła

 

 


dobry 1 głos
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 29 stycznia 2020 (historia)

Inne teksty autora

jaskółki c.d.
marzena
Jaskółki
marzena
– mein schatz
marzena
absurd nr jeden
marzena
refleksja
marzena
Hej
marzena
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca