Poza krawędzią (wiersz)

Pol Saj

 

chcę iść w góry własnym szlakiem.
znalazłem ciężkie buty, rzeczywiste
godziny rozpychają plecak sumienia.
jestem przygotowany, jak czarny kot
do lotu, w każdą stronę wyciągam
asekuracyjnie kończyny i ogon.

nic nie mówisz, ale zdradza cię śmiech
szyderczo uczepiony lustra w łazience.
byłem tam tuż po tobie. jak zwykle
nie zamknęłaś tubki z pastą do zębów,
a przecież mogę jej jeszcze potrzebować
i lustra również po powrocie z dna. tylko,
czy będzie to mój adres zmartwychwstania?

cieszę się, że pamiętasz o proporcjach.
mimo trudnego śniadania i zieleniny,
nadal robisz najlepszą kawę na skurcze.
czysty zlew, słusznie zaanektował kot.
w łóżku zostawiam kubek z niedopitą kawą,
potykasz się o ciężkie buty szyderstwem.
pękło lustro. żałuję swego powrotu z gór.

/Pol Saj/


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
23 wyświetlenia
przysłano: 9 lutego 2020 (historia)
Pol Saj

Pol Saj

52 Olecko
4 teksty 1 komentarz

Inne teksty autora

Rzecznictwo

Pol Saj, wiersz

A jednak

Pol Saj, wiersz

Do nas samych

Pol Saj, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło