Spowiedź Baśki (wiersz)

Marzena

Miłościwy ojcze zjadłam bratki

ależ dobrze kochanie to jadalne kwiatki

Ale to nie była rabatka

to co zjadłaś?

zjadłam bratka

Baśka powiedz prawdę

ojcze miałam wizję

Bartek to mąż sąsiadki

to on zasadził mi bratki

podlewał bo u mnie posucha

a żony swojej nie dmucha

nie dotknie jej nawet kwiatkiem

bo leje go pałą i bratkiem

A cóż zawinił ten Bartek?

Och ojcze nie nosił majtek

dlatego żona go biła

a ja te bratki wsadziłam

do ciasta na urodzinki

dodałam nawet cytrynki

cytrynka była zepsuta

a może w trutce moczona

a teraz Bartek rozpacza

bo uschła ta jego żona

W czym problem Basiu?

och ojcze ja nie śpię od rana

bo Bartka żona kochana

na szczęście dycha kobita

a Bartek nawet rozkwita

 

a moje kwiatki no bratki

zjadłam i nie mam rabatki


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
81 wyświetleń
przysłano: 11 lutego 2020 (historia)

Marzena

52 Wrocław
43 teksty 95 komentarzy

Inne teksty autora

słodki czwartek

Marzena, wiersz

nomenklatura orphanetu

Marzena, wiersz

amantes amentes

Marzena, wiersz

Granice miłości (fragment)

Marzena, opowiadanie

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło