żegnam (wiersz)

Marzena

lustro w szmince

czerwona sytość napełnia poranek

umyłam twarz

blade westchnienie nocy

wyszarpał zapowiadany wiatr

co mi zostało 

po twojej krwi błękitnej

jeden gram naszej miłości

wagowo to całe morze szczęścia

nie pożegnałam twojego wzroku

wbitego w kamienną posadzkę

nie podniosłeś głowy

obolały odjechałeś windą do nieba

a ja

kogo mam zepchnąć 

albo dotknąć

z prawej strony łóżka


dobry 1 głos
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
68 wyświetleń
przysłano: 14 lutego 2020 (historia)

Marzena

52 Wrocław
39 tekstów 83 komentarze

Inne teksty autora

Granice miłości (fragment)

Marzena, opowiadanie

outing to the city

Marzena, wiersz

dinner

Marzena, wiersz

bez snu...

Marzena, wiersz

stygmaty

Marzena, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło