Literatura

słoneczko moje... (wiersz)

Marzena

marcowy przymrozek zastygł

na twoich ustach

miękkie piersi roztopią szron na czole

 

z zimna zbladłeś, poczekaj

ciepła tulę słowa moczę poduszkę

aby nie wyschła

 

łzy to nasze źródło, pij

nasyć gardło masz mnie, błądzę...

 

droga otumaniona kurzem

światłem latarni

szukam po omacku

 

wyczułam ciało na krawężniku ulicy

pozostawione, krzyczą kruki

 

wrony czarne przysiadły

zmartwione patrzą

 

księżyc uśmiechnął się delikatnie

dał nam wróżbę nową kartę i pióro

pawiem zadarte

 

pisz mi kochany wiersze, sonety

wstań, patrz jak tańczę

 


wyśmienity 4 głosy
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Usunięto 1 komentarz
przysłano: 30 marca 2020 (historia)

Inne teksty autora

boża krówka
Marzena
irlandki
Marzena
jesiennie
Marzena
sen o niej
Marzena
Przebudzenie
Marzena
panteon
Marzena
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca