Literatura

CO MI DASZ (fragment) (wiersz)

Andrzej Feret

CO MI DASZ (fragment)

 

 

 

CO MI DASZ? II 

 

nic nie idzie nam do przodu

wosk topnieje spływa wodą

dusza sama w szczęście wierzy

patrz

 

w takim świecie który kłamie

w którym krzywda zakłamanie

świat okrutny łzą podlewa

trwasz

 

nasze myśli wiatr rozwiewa

chcemy znowu rodzić zrywać

i od nowa wyswobodzić

czas

 

w ludziach dobro pozaczynać

radą ludzi pozaginać

znowu nasz testament życiem

brać

 

na ten świat w którymi pieśni

uciekały w świat gdzieś w szczęście

w duszne dziecka nie czekałaś

nań

 

świat tumani ty narzekasz

przy poczęciu zawsze czekasz

ja i ty przypomnij sobie

gdzie

 

jak biegałaś w mokrej wodzie

i w kałużach stałaś co dzień

twojej stopy wierząc w cuda

w ślad

 

i słuchały wciąż ułudy 

kiedyś byłaś zawsze kiedyś

był przemiły dla dziewczęcia

świat

 

i szukałem ją do wzięcia

przyjacielem byłem szczęściem

kto dziś ślady popamięta

ja

 

kto na śladach porozdziela

kto okryje twoje ślady?

komu jeszcze nasz testament

czas …

 

czas nas mami czas ucieka

czasem zawsze jest poczekaj

i czekałaś a czas kłamał

czas!

 

nie uciekaj! czas poczeka?

czasem pływasz jedna czekasz

czasem jedna ale czasem

nie

 

jak iskrzyły się uśmiechy

czasem jednej gdzieś uciechy

czas w uciechy nieraz kiedyś

gra

 

pozamyka nam dla szczęścia

podokłada kolce piękna

czas to zawsze czasem zawsze

drań

 

30 sierpnia, 2019

Andrzej Feret

 

 

CO MI DASZ?... IV

Szanowna Pani,

zapewne Panie nie pamięta
jak stałem murem za Panią
a Pani milcząca przeszkoda
psuła komuś szyki
przez kłody kiedy siedzieliśmy
leciały nie białym łabędziem
i trudność piętrzyła przeszkody
kiedy Pani rzucała a ja rzucałem podesty
i niestety nie słała Pani dywanem
i żadnym puchem poduszki
kiedy ja za Panią cały stałem

- niestety …

Szanowna Pani,

gdy mówiła
piętrzyła ciągle przeszkody
i nie było tamy dla Pani szaleństwa
że być, że dość już miałem i Pani rozsądku
Pani mnie rzuciła do piekła
a szkopuł w tym, że Pani do piekła nie uciekła
a że miałem dosyć Jej pisania wierszem
bo wiem, że Pani ślicznie tworzy
ja sam zagubiłem siebie
bo też miałem dla Pani pisać wierszem
ale Pani twierdziła, że zdąży
a ja nie wiem dlaczego?
i że napisze dla mnie historię
więc dręczę się w myślach i Panią pytam,
dlaczego los poprzynosił Pani melancholię
ale nie dla mnie i dlatego nieustannie pytam
nie żebym miał dla Pani troszeczkę dystansu
mnie nie chodziło o dystans do Pani
ale o burzę wiadomą…
a Pani była tylko solą w oku
i ciskała komuś ciągle kłody pod nogi
czyniła trudność i miałem wrażenie
że Pani tylko to potrafi
mnożyła siebie w braki odpowiedzi
i nie wchodziła Pani w moje drogi.

Szanowna Pani,

kiedy wspominam,
i złorzeczę dla piekła
przecież mnie Pani do piekła rzuciła
i dla mnie do piekła nie zeszła
więc mam jako tak bardzo doświadczony
nie żebym złorzeczył dla Pani
rzadko i nigdy się spotyka takie oczy
i powiem – że te oczy mnie brały…
i wypada komuś rzeknąć w słowo
tak! właśnie! do Pani rzec jedno słówko
rzadko bywają tak cudowne oczy
dręczone moją poetycką stalówką
bo w kontekście Pani poezji
i ja mam poetyckie obrazy
i Pani oczy które do mnie biegły
i te nogi które w oczach brały
i Pani popsuła wszystkie szyki – dlaczego?
może to przeszkoda tymczasowa?
bo Pani oczy są niezwykle piękne!
i poszukują mężczyzny w ramiona …
i nie zwracała Pani na mnie uwagi
a jestem Panią nasycony na zawsze
bo Pani oczy i Pani nogi

… niedosyt … właśnie!

1 września, 2019
Andrzej Feret

 

 

CO MI DASZ? … VI

 

A stać komuś na zawadzie

stać komuś na drodze

i wchodzić komuś w drogę

niemożliwe.

 

Piętrzyć i psuć komuś szyki

i robić wykręty

i łożyć komuś kłody pod nogi

piętrzyć przeszkody.

 

A Pani tak miła była od rana

spotkałem Panią  dla wieczora

i stała czemuś Pani dla mnie

nie na zawadzie…

i czemu Pani nie wychodziła.

 

Do moich wierszy w dystans Pani miała chodzić

nie patrzeć na historię czekań

bo Pani ciągle dla mnie wschodziła

i Pani wciąż dla mnie czeka.

 

I muszę siebie dla Pani wynurzać

i nie ochłodzić aby Pani drogi

do piekła wiodły a oczy znużone

w szyki Pani mnie wiodły.

 

Że szyki znużone, że szyki nie spadłe

że Pani rozmawia a ja ramion mężem

że Pani są kary nie dla mnie zachłanne

a nawet u Pani pamiętane szczęście.

 

To jest niedopuszczalne a nawet karalne

proszę aby Pani siebie opamiętała

a pośród dziewcząt tak młodych karalnie

Pani jedna w dziewczętach wybrana …

 

I raz jeszcze muszę odrzucić gdybanie:

 

że pośród dziewcząt tak młodych karalnie

Pani jedna w dziewczętach wybrana …

 

1 września, 2019

Andrzej Feret

 


słaby 1 głos
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 kwietnia 2020 (historia)

Inne teksty autora

TRYPTYK Z PORTRETU
Andrzej Feret
List VIII * (zasypiasz dla bluesa)
Małgorzata Kiryjewska & Andrzej Feret
Listopad I - IV (cykl wierszy w dwugłosie)
Małgorzata Kiryjewska & Andrzej Feret
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca