Wiersz z 1. tomiku poezji „Kaligraficznie” – autorstwa Andrzeja Fereta
http://www.astrum.wroc.pl/pokaz_ksiazke.php?isbn=9788372779984&kat=k@
TRYPTYK O SŁOWIE
I. TY
Słowo najdroższe a wątków tyle,
Co oczu dwoje całe wybranie,
I nutek wiele a serca dwoje,
Usta we serca zauraczane.
Najdroższe słowo, na które czekam,
W błysku spojrzenia pierwszego bycia,
W duszy tak było skryte w niepamięć,
Słowo, w nim giniesz i w jego szczęścia.
Najdroższe granie, pragniesz wyjść z cienia,
Śladem i dźwiękiem tworzy wizaże,
Słowo jedyne zawsze zagrane,
Najdroższe słowo mojego szczęścia.
październik, 1990
II. SŁOWO
Westchnij w niebiosa gdzie ptaki wolne,
Gdzie linii lotów nikt nie obniża,
Westchnij i wspomnij na słowo czułe,
Ptakom w wolności dodawaj w skrzydła.
Odrzuć brwi czasu czarne w zachodzie,
I przetrzyj myśli abyś zatrzymał,
Kolorem tęczy w barwach ze wspomnień,
W skrzydłach kolorów byś wciąż odżywał.
We kresach grania gdzie teatr nieba,
W kurtynie ciągle smutnie spuszczonej,
W oddechu piersi w cieniach strapienia,
Za słowem wiatrów w boga teatrze.
Unoszę siebie nie patrząc czasu,
Pięknem twych oczu wzbijam się w niebo,
Jak ptak co wolny poza nić czasu,
Unosi linie słów twoich w słowo.
październik, 1990
III. W JASNOŚCI SŁOWA
Wsłuchaj się w rosie mojego jeszcze…
Nic nie widziały moje oczy?
Twoje niech ciało zraszają deszcze,
W słuchaniu serca w stylu pomroczeń.
Zaświeć pożogą ten czuły dotyk,
Niechaj ja spłonę przewolnym ptakiem,
W lekkości uda w rym kołysania,
Niechaj zamroczy z lekkości marzeń.
W jasności słowa wypowiedzenia,
W czułości ciała pozwól byś była,
Mojego serca w rytm ślicznej strofy,
W liniach nieskreśleń i zniewolenia.
Jakim ja będę po chwili piękna,
Takim, że będę cały w słuchaniu,
Nakarmisz ciała i duchem skruszysz,
Będziesz kolorem w mym pokalaniu.
październik, 1990