Literatura

POWAGA RZECZY OSĄDZONEJ KSIĘGA ARCHANIOŁÓW - część II (wiersz)

Andrzej Feret

Praca  napisana dla Boski Chór 13:

 

 

 

Boski Chór 13

Akt 26

 

RES IUDICATA

 

czyli

 

POWAGA RZECZY OSĄDZONEJ

KSIĘGA ARCHANIOŁÓW

WSTĘP DO RZECZY ARCHANIELSKIEJ

 

 

Występują:

 

Archanioł Euchariusz

Archanielica Parkseadia

 

 

Komentarz źródłowy:

 

Bibliosola – archanielica Henocha (siódmego po Adamie)

 

 

CZĘŚĆ II *

 

2 List archanielscy Parkseadii

do Zgromadzenia Nowej Atlantydy

(w odpowiedzi na tezy archanioła Angelusa)

 

Bracia archaniołowie,

 

czyż są tacy, co posiadają świadomość ziemską, a posiadając świadomość z prochów ziemi czyż mówią o stawaniu się rzeczywistego udziału – a pomimo uświadamiania idei ducha i Strażnika, w pełni ducha spełniającego swoją wolę – uświadamiają zarazem wyznawanie sztuk wyzwolonych, albowiem gdy weźmiemy pod mniemanie – stojąc ziemsko przed Strażnikiem, owo przyzwolenie wyznawania sztuk wyzwolonych , o czym pouczał Syn mówiąc, „Czyńcie sobie ziemię poddaną” – owo przyzwolenie orzekaniu „jeden jest Strażnik”, i czy Syn jest Ten prawdziwy, co mówiąc, że „Strażnika nikt nie widział” – mamy bracia archaniołowie prawo orzekać kim jest Strażnik?

 

Gdy Syn uczniem umiłowany orzeka: „Strażnika nikt nie widział”, czyż tylko o oczach mamy wypowiadać, czyż z oczu tylko ma trwać wiedza o Strażniku, a nie z wiedzy wyższej? Czyż wiedza wyższa istnieje? – skoro Syn orzekał: ”Strażnika nikt nie widział”. Przeto, bracia archaniołowie, czy możemy twierdzić, że otrzymamy przyzwolenie na uczestnictwo w świadomości Strażnika, myśląc, że to duch. Tak, jak wypowiada archanioł Angelus, to Strażnik Wszechmocny, Duch Pierwszy, niczym jest jak tylko pejzażem – czyż mamy do pejzaży zmierzać? Bądźmy wobec siebie wierni i szczerzy, bracia archaniołowie, czy świat w pejzażach Strażnika ma zmierzać do ostatecznego przewinienia, czyż kolory pejzaży musimy odnosić do tego, co brudne, zapłakane i nieposłusznie – i oddane Myśli Pierwszego, o czym Głosiciel nieustannie powiadamia. A są tacy, co nauczają o czystości dusz w Strażniku, a mówiąc o ciele twierdzą, że nie czyste. O jakże się mylą owi nauczyciele.

 

Nie zwątpią nasze dusze w Strażniku, niech będą wierne Logosowi, a tym, którym Strażnik pisze historią jedno tylko nieszczęście, zwątpienie, nie będą – a tysięcy tysiącom nie dane być nawet prochem ziemi. Więc co wypowie Strażnik, kiedy miliardy miliard ukażą się w jego pejzażach, czyż tęcza rozbłyśnie, jak to wytyczył Brahman. Czyż mamy więc wypowiedzieć, bądźmy równi Strażnikowi, a któż winien powiedzieć więcej – na początku stworzyłem Bibliotekę, a tym, którzy położyli księgi na półkach, mamy oddać przewinie, czy i oni mają być potępieni – niczym niżsi Strażnikowi, niczym ci, co w pejzażach Strażnika nie są uwielbiani, o bracia archaniołowie – nie przeminie to pokolenia, jak nauczał Syn, kiedy uwielbieni będą strażnicy Biblioteki, a słowo Strażnika w Brahmanie i w Trzecim, wypowie, niechaj napisze tedy Głosiciel wszystkie słowa Prawdy – jaki jest Strażnik, a Ten, który jest – i ten, który Trzeci, będą głosić słowa pejzaży. Nie zapłacze tedy sfera wiecznych, ale ugnie ich kolana – a na to spotkanie, które jest pisane przez strażników – i tysiące tysięcy zobaczą pośród miliardy miliard, po śmieci, która minie i nie po urojeniach, ale wśród pejzaży. Staniecie pośród Strażnika, wy tysiące tysięcy – a pejzaże będą pośród was.

 

Pozostaję z głębokim szacunkiem

do Zgromadzenia Nowej Atlantydy

Archanielica Parkseadia

 

 

3 List archanielicy Parkseadii

do Zgromadzenia Nowej Atlantydy

(w odpowiedzi na tezy archanioła Angelusa)

 

Bracia archaniołowie,

 

któż to za byt spowiada z grzechów, czyż ten jest bytem za grzech odpowiedzialny? – a któż spowiadając z grzechów, skoro za grzech nie jest odpowiedzialny, mówi prawdę – wysłuchują oni grzechów i owych zapytali – kto wam, o byty, dał prawo odpuszczać grzechy? Odpowiedzieli sobie: „komu grzechy odpuścicie i komu zatrzymacie…” – a komóż i czemóż takie nauczanie skoro jeden jest Strażnik, czyż nie winni w pokorze odpowiedzieć, Panie wybacz, jeno Tobie słowo o grzechu… Czyż nie zgrzeszyli pychą i obłędem wybrania? Tak, jak zapowiedział Pierwszy, Jemu sięgnąć do grzechów Szeolu, i Jemu tylko pycha… Więc nie bierzcie pychy grzechów na siebie, mówiąc, że odpuszczamy i zatrzymujemy.

 

Odpowiedzieli zatem nauczycielom, czyż wszystkie grzechy wysłuchają i czy wszystkich śmiertelnych wysłuchają, o ci, co odpuszczacie grzech... ależ nie – nie wysłuchują wszystkich grzechów i nie słuchają wszystkich śmiertelnych, więc ani jedno ani drugie nie jest w tych, co grzechy głoszą do wysłuchania – są oni więc tymi, co ich słuchają, acz ich grzechów nie!

 

Kto więc wysłuchując grzechy ma za nie trwanie w odpowiedzialności? Bracia aniołowie, ci co grzechy wysłuchują, nie biorą za nie żadnej odpowiedzialności - a skoro są śmiertelni, których grzechów nie słuchają – po cóż owo nauczanie – bo słowa ich w milczeniu i słowa ich rzucane w grzech. Powiedźcie bracia archaniołowie, czy po wysłuchaniu grzechu jakikolwiek grzech został zamieniony na Prawdę – zaprawdę nie, więc po cóż wysłuchiwać grzechów przez nauczycieli. Ci, których grzechów nie słuchają budują przy nich mury – i gdy nauczyciele milczą oni stawiają pozwy o nieuczciwość, o zaprzeszłość, co zawsze gra – a ci co nauczają tego nie widzą? Pytacie czyż nie widzą - ależ i oni widzą jak tamci budują pozwy o nieuczciwość, bo któż wyspowiada mury: Chiński, Berliński, i czyż nie dzisiaj nauczyciele milkną, kiedy ktoś grzeszy murem Meksykańskim. Po cóż więc spowiadać śmiertelnych, skoro byty nie są za grzechy odpowiedzialne.

 

Przeto, moi drodzy bracia archaniołowie, jest pycha odpuszczania grzechów wśród śmiertelnych, ale wiedzcie, że za ową pychą stanęła pycha Pierwszego, On jest za grzech odpowiedzialny, a nie ci, którym powiedziano: bo oni nie wiedzą co czynią. Przeto bracie Angelusie, na pamięć twych słów i na wyrażanie się w przyszłych pejzażach, odstąp od uczestniczenia w nauczania, że śmiertelni są równi Pierwszemu. Zaświadcza o tym grzech i pycha.

 

Pozostaję z głębokim szacunkiem

do Zgromadzenia Nowej Atlantydy,

Archanielica Parkseadia

 

 

3 list archanioła Euchariusza

do Zgromadzenia Nowej Atlantydy

 

Bracia archaniołowie, w imieniu Boga Wszechmogącego,

w imieniu Wiecznym, do Elohim,

 

samymi serca, są niczym orchidee – niczym kwiecie lotosu, a tam pośrodku płatków, jest Syn, każdy w swoim uwielbieniu – są kwiecia i kwieciste  są płatki pośrodku jeziora, tam jest ten co czeka… a ty, którego wybierasz, o Elohim?. A nam znana jest historia, historia, co się powtarza, ale już czy koniec?, więcej się nie stanie?, któż jest silny, aby nucić przestworzem, i komuż powiedzieć, że materia jest moja, a ty czy słysząc to rozumiesz?

 

Ale ty, o! Elohim, szczęście rzeczy, wczesna dwukrotnie, liczna w środku, czyli wewnątrz i jest dwóch do lata  mojej córki - tak więc - w ręce, to w prawicy, ci prorocy morza są rzeczą, są zarazą ku nam w odpowiedzialności twych dni, tych dwóch dni, tej bogini, tej pałki w ręce (w prawicy) i w nas swego Syna, co szczęście, co szczęśliwość dawał, dać następcą tronu, spadkobiercą; następcą każdym i też, także, również zrobić, a czynić w rękach, ręce prawej, ręka niczym główny pomocnik, a ty kobieto świat, jesteś światła?. A być ostrożnym i uważaj, jako posąg bożka lub idola i na tym koniec, nic ponadto, co nosić, dźwigać modły oraz każdy coś rzece dżumą, czyż zarazą w Jerozolimie już po za tym – inny oraz drugi.

 

Zapisaliśmy prawa twoje – a Myśl co w dwa bieguna przerzuca, jest smętna, smętna jest myśl twoja, a inną nic nie dokonasz, są marzenia i są myśli, kogóż więc oczekiwać, kiedy nagłemu nic nie będzie powiedziane, ale temu, kto stateczny i rozważny, i kto głosi równowagę. Posłuchaj moja dziewczyno, komu i kim są twoje amulety, są one tylko jako pieśń przebrzmiała, są one jako jedyne piosenki, wiec śpiewaj, ale wiedząc, że Synowie słyszą, są oni tobą ogarnięci, są tylko twoją jedną czarną ciszą, i mogą zapisać, to, co tobie nie jest wieczne, więc posłuchaj Córo skały i naszej modlitwy, posłuchaj i naszej spowiedzi, a tam gdzie ty – na skale są i nasze skrzydła, są skrzydła nasze na skale, a ty nam córa miła, nie przebrzydła. Więc słuchaj … jak jeden z Synów do ciebie wzlata, są skały i jesteś jedna córa co skrzydłami opleciona, jedna ty, a ty w naszych ramionach.

 

Pozostając w imieniu Wiecznym,

tak i na zawsze,

Archanioł Euchariusz

 

 

4 List archanielicy Parkseadii

do Zgromadzenia Nowej Atlantydy

(w odpowiedzi na tezy archanioła Angelusa)

 

Bracia archaniołowie i córki w archanielstwie,

 

miłość Strażnika do człowieka nie istnieje, albowiem gdy przyszedł Adam, czyż jemu nie powiedziano, czemu myślisz, że jesteś nagi, czyż miłość orzeka, kiedy ktoś jest czysty, i czemu tak orzeka, kiedy jest on oddany miłości, czyż miłość Strażnika stawia pytania o nagości, a nagość jest tym, co grą Edenu?

 

Zaprawdę w nagości jest ten, który jest nagi, a temu, co  powiedzieć: jestem Twoim Strażnikiem, nie było powiedziane? Jak jeden jest Adam, tak jedno jest Słowo i bytu jest niewiele – acz sporo powiedzieć: wygnałem ciebie z ogrodu szczęścia, bądź przeklęty, a kto zapyta, dlaczego?

 

Zapytajcie więc drodzy bracia archaniołowie – czegóż przychodzący nieustannie są wyrzucani i krwią i chwastem i nietuleniem są obejmowani w ciele, a ci nauczyciele, co twierdzą, że miłość jest dogrobna – czemuż tak orzekają? Ani to potrzeba, ani to troska – niczym gniew – a gniew tylko jeden potrafi zesłać, powiedzmy, sobie, drodzy bracia archaniołowie, po cóż człowieka zesłał, skoro gniew, czart i pamięć w grobie, i krzyż któremu muszą się kłaniać?

 

A czegóż zesłać, skoro miłości nie w Strażniku, ale w Monadzie pierwsza jest Dziewica. Skoro tak, piszcie prace i piszcie słowa we wierszach, że ktoś może być zazdrosny – skoro filozofie zawsze są w kryzysie, kiedy o rozumie mówią. O! prawdo! - i o wolności Paramenidesa skrępowana – i oto człowiek!

 

Tak od Sokratesa rządzi jedna „prawda” tycząca Jednego, - tak, nie jesteś jedynym nieskrępowanym prawodawcą poprzez uczynki – co nazywają powtórzeniem, jest Ta Dziewica księgą Hioba, a tam, Strażnik prawdą i fałszem, a ty Dziewica, gdzież bym spowiadała siebie przed konfesjonałem... a może również trzymam ciebie za dłoń, za prawicę  - co jest prawdą i fałszem? I to co możliwe jest zawsze wszystkim, powiedzieli, nic co możliwe jest tutaj na zawsze. Jako to co jest bez spowiedzi, i jest możliwością.

 

Pozostaję z głębokim szacunkiem

do Zgromadzenia Nowej Atlantydy,

Archanielica Parkseadia

 

 

4 list archanioła Euchariusza

do Zgromadzenia Nowej Atlantydy

 

Bracia archaniołowie i córki w archanielstwie,

 

… i jest to, co mamy od Szekspira, to słowa prawdziwe, które spopieli jaźń całą sprzeczną – i sam Hiob powie, „Panie zgrzeszyłem, bo miałeś taki zamiar”. A cisza jest objęta w Głosicielu a jego usta w Pierwszym, a On sam na usługach Logosu, przeto są oto słowa tego, który zaświadcza o radości i szaleństwie Pierwszego. Imię jego jest Szekspir, dzięki tobie Logosie, żeś uczynił jego [Szekspira] otwarciem i słowom naszym dał zamiar.

 

 

Bibliosola:

 

Koh 1, 1-2

1 Słowa Koheleta, syna Dawida, króla w Jeruzalem.

2 Marność nad marnościami, powiada Kohelet,

marność nad marnościami - wszystko marność.

 

 

Bibliosola recytuje:

 

*** (Sonet I) – wierne tłumaczenie z Szekspira

 

Od najjaśniejszych stworzeń pragniemy wzrastać,

Że tym samym róża pięknem mogłaby nie umrzeć,

Ale ponieważ dojrzalszy powinien umierać,

Jego czuły dziedzic mógłby nic nie wspomnieć.

 

Ale ty skurczywszy się do jasnych własnych oczu,

Karmiąc swój świetlany płomień jaźnią materialną,

Robiąc głodowanie gdzie obfitość leży,

Ty sam sobie wrogiem, w twojej słodkiej jaźni zbyt okrutnie.

 

Ty, którego sztuka teraz świeżym ornamentem świata,

I tylko herold do krzykliwej wiosny,

Wewnątrz twojego własnego facetostwa zakopanego własną treścią.

 

I, wrażliwy prostak, produkujący marnowanie w skąpstwie,

Politowanie świata, albo inaczej jeszcze ten żarłok, który jest,

Aby jeść należność świata, przez grób i ciebie.

 

6 listopada, 2016

 

 

Jan Kasprowicz Sonet I

 

Nadobne byty niech się krzewią dalej,

Iżby nie zmarła nam róża urody

I by ich pamięć, gdy je czas powali,

Przechował w sobie ich następca młody.

 

Ty, ograniczon do swych ócz jedynie,

Sycisz ich blaski swą li własną strawą

I, gdzie dostatek był, tam, w wrogim czynie,

Sprowadzasz nędzę siłą nazbyt krwawą.

 

Ty, coś jest stworzon ku świata ozdobie,

Heroldzie cudów wiosennych, swe czary

W swojem pąkowiu ukrywasz, jak w grobie,

 

W skąpstwie jedynie rozrzutny bez miary.

Zlituj się świata, lub ty wraz z mogiłą

Wchłoniecie razem jego własność miłą.

 

 

Euchariusz pisze dalej:

 

Bracia archaniołowie, i córki w archanielstwie,

 

cóż przyjdzie nam z trudu wyjaśniania, gdyby z całego trudu człowiekowi napisali: odejdź i nic więcej nie czyń, a gaj bogaty w zbiorniki na wodę. Są tam cysterny i są  bogate gaje, oto przywiodę do ciebie stada bogate w bydło i owce, a kozom dam niewolę.  A żałości we mnie nie będzie, oto i ona usiądzie na progu twego domu i zanuci, jakżem pragnęła i jakżem wierzyła, uczynił mnie Pan, na żałość twoją bym była, ja srebrem i ja złotem i skarbem niby króla – tam wiele kobiet, i tam tobie żałość, żem była, ja żałość i w większym i możniejszym, przede mną, Jeruzalem.

 

Od pierwszych stworzeń on [człowiek] jest najczystszy, i że róża jego jest z jego kości, czyż ona potrafi umrzeć? A ponieważ jest on najdojrzalszy z tych co muszą umierać, które to pokolenie przyjdzie i ziemię zwolni z orki lemieszem ciężkim, lecz z brązu, kiedy sami oni oczekują po wszystkie czasy, aby stal damasceńska orała wschody i zachody i aby nieść wiry co śpieszą tam i z powrotem, by mieli wtedy na uwadze, że są oni ci sami, co są Synami Bożymi, którzy zeszli, i nigdy nie zajdą w pochyleniach słońca za drogą w pyłach i zakończoną.

 

Tak jak rzeki płyną do morza, a morze nigdy nie wzbiera, bo są granice wszelkiego wzbierania, tak i ja wam mówię, nie wzbiorą więcej nic, co muszą – gdyż słowem ich jest Logos, a ten jest najpierwszy, i mówi tylko ze słowa swojej Biblioteki, więc nic więcej co z Biblioteki nie przypływa nad to, co nawet gdyby i sam Pierwszy pragnął cokolwiek orzec i On pozostaje we wodach morza Biblioteki. Mówić z wysiłkiem On czyni człowiekowi, bo On staje się Jego nieojcowizną – a On staje się jego zgoła nowym skurczonym okiem.

 

A ty człowiecze, do swoich jasnych oczu, co karmione we płomienie jaźnią materialną – tam gdzie obfitość leży, tam ty sobie wrogiem z woli Pierwszego, na jego słodkiej jaźni i zbyt okrutnie w apercepcji. Czyż Pierwszy sam sobie wrogiem? - bo tak postępuje – jako wróg i jako ten, który przymila, i jest w tym nie Prawda ani nic co z Prawa płynie, ale tylko nieuzgadniane syntezy, których sam Hegel nie jest w stanie pojednać w tezie i antytezie, co w syntezie Pierwszego, jest On mówieniem z wysiłkiem, co niewielu potrafi wyrazić słowami i nie jest tym, co można nasycić się słowami, a oko patrzeniem, i gdy ucho słyszy, jaźń cała jest w sprzecznościach, tak i Pierwszy czyni w apercepcji.

 

 

Bibliosola:

 

Koh 1, 9

9 To, co było, jest tym, co będzie,

a to, co się stało, jest tym, co znowu się stanie:

więc nic zgoła nowego nie ma pod słońcem.

 

 

Tak więc, bracia i córki, archanielscy, sztuka, która leży w ornamentach świata, nie jest słowem Pierwszego, bo Głosiciel mimo, że jest Jego zefir, ten i jest w słowach Biblioteki Logosu, a słowa owe są w rzeczy samej w ustach Synów – którzy i siebie oznaczyli jako Bożymi. Są oni wybrani wewnątrz swojego facetostwa, jako, że żebro zaświadcza przed wszelkim stworzeniem, a którego sens i czasy sławy Pierwszy w politowaniu żarła oddaje swoim orzekaniom. I jest On, z woli Logosów, jako wrażliwy prostak, jako herold krzykliwej wiosny, i w politowaniu masz granice, są one w wybraniu Logosu, tam i Głosiciel spoczywa we sztukach świeżych, w ornamentach świata. A politowanie, nie inaczej niż grób co nie ma w pamięci, tego co było, tego co dawniej żyło w tych, którymi Pierwszy wspomina.

 

 

Bibliosola:

 

Koh 1, 10

10 Jeśli jest coś, o czym by się rzekło:

«Patrz, to coś nowego» -

to już to było w czasach,

które były przed nami.

 

 

A tam nic nie będzie dane bez miłości, tam w tym co było, jakich bym dokonał i trudowi, i jakim bym sobie zakładał, tam jestem w pogoni – a nic nie ma, nie ma pożytku, póki nie zostaje zapłatą, i które było przed nami, będzie należnością świata przez grób i przez człowieka, albo inaczej jest ten żarłok, który jest, inaczej nie możemy, bracia archaniołowi i córki w archanielstwie.

 

Pozostaję z głębokim szacunkiem

do Zgromadzenia Nowej Atlantydy,

Archanioł Euchariusz

 

 

5 list archanielscy Parkseadii

do Zgromadzenia Nowej Atlantydy

 

Bracia archaniołowie i córki w archanielstwie,

 

i poeta czeka, kiedy czas młodości postarza, i zużyje poezję jako dyskursyję, by przynaglić i by nie stracić żaden czas, żadnym słowem i strofą, i być czystą  – kiedy dziecko powieli piękno swego ojca, a Ty Pierwszy zestarzej się w obrazowanie i nie używając tamy w wojnie oblężniczej powiedz, jaki Ty jesteś w czterdziestu zimach ojcem tutaj obłędnym i, że Ty armia bogata kóz złota i trzydziestu sreber, która sprzyja tamom dla szczęścia  nieba, oblężniczym Ty przewodnikiem, a na kopane doły przed groźnym miastem, Ty śpiewaczka w Drugim, gaj oliwny co usycha, kiedy Ty przez niego przechodzisz, a stada bydła i owiec dodatkiem mądrości, co nie licząc kóz odstawionych – bo któż ich zapragnie, kiedy zajaśnieje nowe w Jeruzalem w rowy i w bruzdy, co na czołach bez poświęceń przede mną, co  On wyrzucił jak szaleniec, On do jednobarwnej przyjemności, On aby nie mieć dzieci, ani żadnego Syna, bo On krzyżuje swoje dzieci na Górze Dusz albo na Górze Czaszki, dla jednobarwnej przyjemności, co ja Parkseadia pytam Ciebie, jako kobieta – cóż wyprawiasz z życiem – którego natura trzyma przyjemność tylko dla Ciebie, a w opis Logosu i TY jesteś SYNEM.

 

Gotować dla Ciebie w śmiechu szaleństwo, a w radości cóż Ty dajesz, tak i serce Twoje w moim ciele, bo ja pośród Ciebie mądrym przewodnikiem, i dawać głupocie i z Twojego głupstwa to co boskie jest dziełem nie w ogrody i w parki, a owocem z drzewa Poznania Dobra i Zła, bo ty zbiornik i gaj zmulony – a przed Tobą większa niż Ty  - Jeruzalem. Jak i powiedział archanioł Euchariusz:

 

… i jest to, co mamy od Szekspira, to słowa prawdziwe, które spopieli jaźń całą sprzeczną – i sam Hiob powie, „Panie zgrzeszyłem, bo miałeś taki zamiar”. A cisza jest objęta w Głosicielu a jego usta w Pierwszym, a On sam na usługach Logosu, przeto są oto słowa tego, który zaświadcza o radości i szaleństwie Pierwszego. Imię jego jest Szekspir, dzięki tobie Logosie, żeś uczynił jego [Szekspira] otwarciem i słowom naszym dał zamiar.

 

 

Bibliosola:

 

Koh 2,1

1 Powiedziałem sobie:

«Nuże! Doświadczę radości

i zażyję szczęścia!»

Lecz i to jest marność.

 

 

Bibliosola recytuje:

 

***(Sonet II) – wierne tłumaczenie z Szekspira

 

Kiedy czterdzieści zim oblegnie twoją brew

I kopnie głębokie rowy w polu twego piękna,

Dumna liberia twojej młodości tak przyglądała się aż do dziś,

Będzie chwiejnym chwastem małej wartości trzymanym:

 

Wtedy będąc spytany, gdzie wszystko twoje piękno leży,

Gdzie wszystek skarb twoich krzepkich dni;

Powiedzieć, w twych własnych głęboko zatopionych oczach,

Byli wszystko jedzącym wstydem i oszczędności chwałą.

 

Jak dużo więcej zasłużonej chwały z twego pięknego pożytku,

Jeżeli ty mógłbyś odpowiedź “To sprawiedliwe moje dziecko

Podsumuje mój rachunek i zrobi moje przeszłe usprawiedliwienie,“

 

Udowadniając jego piękno przez twoje dziedzictwo!

Ten był aby być nowym ustanowionym kiedy ty sztuka stara,

I zobacz, jak twoja krew rozgrzewa się kiedy to ty uczucie zimne.

 

11 listopada, 2016

 

 

Jan Kasprowicz Sonet II

 

Gdy zim czterdzieści oblegnie twe czoło

I w łan twych wdzięków worze się głęboko,

Miast szat młodości, lśniących tak wesoło,

Łachman li zmięty ujrzy ludzkie oko.

 

Jak marną chwalbą, jakimż wstydem będzie,

Gdy, zapytany o ten skarb uroczy

Dni onych pięknych, wygłosisz orędzie:

„Popatrzcie tylko w me zapadłe oczy!“

 

O ileż godniej, jeśli, młode lata

Wykorzystawszy, odpowiesz: „To dziecię

Niechże was z moją starością pobrata,

 

W niem li mą własną piękność odkryjecie!“

Odmłodziłbyś się, choć stary, i ciepła

Byłaby znowu krew, acz już się skrzepła.

 

 

Bracia archaniołowie, i córki w archanielstwie,

 

nagromadził dla siebie srebra w krocie trzydziestu i złota, tak, że powiada, dam ci złota ile chcesz i skarby krain w dole góry wysokiej, tam złożyć tylko pokłon, a wszystko i będzie dla Syna, o jakże są Twoje mądrości przebiegłe, jest posiadanie co w stadach bydła i owiec chadza, jest góra wysoka, tam i wszystko widać, i jest w dodatku Jeruzalem, a tam na wszystkich cysternach muł i osad – i ona, Jeruzalem niewolnica. A na czterdziestu dniach zimy, są rowy kopane głębokie, a na czterdziestu dniach zimy są możne w dodatku, ktoś mądry i być możnym bez Ciebie, oto i jest zapłata, bez Ciebie, bez trudu, ja jestem mądrości osłoda, bo brać należy dla siebie, nie tylko powiadać: ktoś daje, i zawsze w swoje ręce dla trudu i dla posiadania, nie patrząc co Pierwszy daje i rzece byle zagadać, a oto jest wszystko – i nic, że marność, bo jest to pogoń nieustanna.

 

 

Bibliosola:

 

Koh 2,13

13 I zobaczyłem,

że mądrość tak przewyższa głupotę,

jak światło przewyższa ciemności.

 

A Pierwszy powiedział sobie: Jaki los głupca, taki i mój będzie,

 

Koh 2, 15

15 Więc powiedziałem sobie:

«Jaki los głupca,

taki i mój będzie.

I po cóż więc nabyłem

tyle mądrości?»

Rzekłem przeto w sercu, że i to jest marność.

 

 

I zrobił swój rachunek i zrobił przeszłe usprawiedliwienie, udowadniając, że piękno ma być jego dziedzictwo, bo ten był człowiekiem, i był ustanawiał, kiedy sztuka stara i rozczochrana,  a krew - a kiedy zim czterdzieści? Bo nie wszystko powinno być cierpieniem i żadne wtedy zajęcia są w zaznaniu spokoju, to też jest nicość i marność. Bo nic  nie jest lepszego dla człowieka aby jadł i aby pił.

 

 

Bibliosola:

 

Koh 2, 24

24 Nic lepszego dla człowieka,

niż żeby jadł i pił,

i duszy swej pozwalał zażywać szczęścia przy swojej pracy.

Zobaczyłem też, że z ręki Bożej to pochodzi.

 

 

A Ty Pierwszy, aby używał, jadł i pił, czemuż przechodzisz poprzez Ogród?  I gaje oliwne schnął. A tam Synowie płaczą …

 

Pozostaję z głębokim szacunkiem

do Zgromadzenia Nowej Atlantydy,

Archanielica Parkseadia

 

 

6 list archanielscy Parkseadii

do Zgromadzenia Nowej Atlantydy

 

 

Bracia archaniołowie i córki w archanielstwie,

 

młodość jest tym, co jeszcze raz jest – i by pilnować potomności i błogosławić świat przez dzieci, lecz aby żadna kobieta – jakkolwiek piękna - nie gardziła by mieć go [człowieka] jako kolegę, a tylko ona, a ponieważ on odbija piękno swojej matki, pokazując, jak śliczna ona była w swoim pierwszeństwie, więc jego dziecko byłoby zapisem jego własnego piękna, a w jego starości on mógłby spojrzeć w tym dziecku i widział obraz tego, czym on raz był, ale, jeżeli on woli pozostać pojedynczy, wszystko zginie z nim tylko dla historii, a on sam przetrwa nienaruszony, a historia kiedyś go odnajdzie.

 

 

Bibliosola:

 

Koh 3, 1-10

1 Wszystko ma swój czas,

i jest wyznaczona godzina

na wszystkie sprawy pod niebem:

2 Jest czas rodzenia i czas umierania,  

czas sadzenia i czas wyrywania

tego, co zasadzono,

3 czas zabijania i czas leczenia,

czas burzenia i czas budowania,

4 czas płaczu i czas śmiechu,

czas zawodzenia i czas pląsów,

5 czas rzucania kamieni i czas ich zbierania,

czas pieszczot cielesnych i czas

wstrzymywania się od nich,

6 czas szukania i czas tracenia,

czas zachowania i czas wyrzucania,

7 czas rozdzierania i czas zszywania,

czas milczenia i czas mówienia,

8 czas miłowania i czas nienawiści,

czas wojny i czas pokoju.

9 Cóż przyjdzie pracującemu

z trudu, jaki sobie zadaje?

10 Przyjrzałem się pracy,

jaką Bóg obarczył ludzi,

by się nią trudzili.

 

 

A ja bym uczyniła dużo piękniej, bez czasu czasów, co przychodzą i mają nic lepszego, niż radować i dbać by Pierwszy miał wszystko, co zapragnie i by nie cieszyć i by nic nie dbać by szczęście w życiu jakoby od Pierwszego – bo poznałam co Pierwszy czyni, aby trwało, a to co chce, a to nikt od tego nie może odjąć, za każdą sprawę i za każdy czyn jest czas wyznaczony, ale po co tak czynić? Kiedy czas powinien  wzbogacać, a nie ubliżać.

 

 

Bibliosola:

 

Koh 3, 15

15 To, co jest, już było,

a to, co ma być kiedyś, już jest;

Bóg przywraca to, co przeminęło.

 

 

Więc Pierwszy obiecuje, że to co kiedyś – i już jest, by przywracać, a jeśli pod słońcem w miejscu sądu – niegodziwość, a w miejscu sprawiedliwym – nieprawość, cóż może cieszyć, aby trwało i od tego by nie odjąć, a Pierwszy tylko obiecuje.

 

 

Bibliosola:

 

Koh 3,16

16 I dalej widziałem pod słońcem:

w miejscu sądu - niegodziwość,

w miejscu sprawiedliwości - nieprawość.

 

 

I nie wszystko co jest z prochu idzie w jedno miejsce i to nie wszystko do prochu wraca, bo jest Logos, co nigdy nie pochodził z prochu i nigdy nie powraca do prochu, a kto pozna siły Synów Człowieczych, ten zstępuje i powraca.

 

 

Bibliosola recytuje:

 

***(Sonet III) – wierne tłumaczenie z Szekspira [*]

 

Spójrz w twoim szkle i powiedz twarzy którą ty widzisz,

Teraz jest czasem, który twarz powinien formować innym;

Czyjaś świeża naprawa, jeżeli teraz ty nie odnowiony,

Ty właśnie omamiasz ten świat, nie błogosławisz wielu matkom.

 

Gdzie jest ona, taka sprawiedliwa, dla której bez uszu łono[1]

Gardzi uprawą[2] twojej mężowizny?[3]

Lub kim jest on, taki czuły[4] będzie grobem.

Z powodu jego samo-miłowania, zatrzymać przyszłe pokolenia?

 

Ty sztuka twojej matki szkła i ona w tobie

Woła z tyłu ten śliczny kwiecień jej pierwszeństwa;

Także ty poprzez okna twojej epoki będziesz widział,

 

Pomimo zmarszczek, to twój złoty czas.

Ale, jeżeli ty będziesz żył, zapamiętany nie będziesz,

Umrzyj nieżonaty i obraz twój umiera z tobą.

 

[*]- jest to bardzo dokładne tłumaczenie “Sonetu III” Szekspira, z języka angielskiego.

[1] womb - łono, macica.

[2] tillage - uprawa, orka.

[3] husbandry - gospodarowanie, farmerstwo, uprawa roli, rolnictwo, ale husbandry=hunsband+ry =(mąż, małżonek, współmałżonek)+ry= lipa małżeńska (prześmiewczo, ale moje tłumaczenie).

[4] fond - czuły, naiwny - ponownie zestawiona jest dwuznaczność, w języku angielskim czułość jest połączona z naiwnością (!!! ale nie we wszystkich słownikach angielsko-polskich), tego nie mamy w języku polskim.

 

12 listopada, 2016

 

 

Jan Kasprowicz sonet III

 

Spojrzyj w zwierciadło i powiedz swej twarzy,

Niech według niej się twarz urobi świeża;

Świat ty oszukasz, gdy się to nie zdarzy

I pustą będzie macierzyńska leża,

 

Bo gdzież do roli zbliżysz się dziewiczej,

Coby się twojej uprawie oparła?

I któż tak z własną miłością się liczy,

By grób w nim miała, bezpotomnie zamarła!

 

Zwierciadłemś matki swojej i jak ona

Widzi swą wiosnę w tobie, pełną krasy,

Tak ty przez szyby lat swych, acz zmarszczona

 

Skroń twa, swe złote zobaczysz znów czasy.

Ale gdy nie dbasz o swą pamięć ninie,

Giń i wraz z tobą niech twój obraz ginie.

 

 

A wszystko co sprawiedliwe nie ma dziś pocieszenia, od żyjących Pierwszy oczekuje grobów, a od szczęśliwych posłuszeństwa, a nie widziałam spraw godziwych, aby się stały uznaniem jednym, gdyż głupiec zakładał swe ręce i zjada swe ciało, lepiej więc chodzić podwójnie niż brać zyski jednemu – bo dwóm Pierwszy sposobi, a jeden śpi w samotności. Dlaczegóż podwójność Pierwszemu miła, skoro każdy w stworzeniu ma być pojedynczy?

 

A w człowieku wciąż jest spojrzenie, to co sam czeka, aby nie wiedząc czekał we szkle, wszak królowie wychodzą z łona matki, i mimo, że rodzeni przez matki są rzucani na głębię, i są oni błogosławieni przez swoje matki, a Pierwszy ciągle szuka sposobności, a jest sztuka matki ze szkła, co i ona w tobie, i woła kwieciem pierwszeństwa – i aby miłować i zatrzymać przyszłe pokolenia, ale Pierwszy jest taka sztuka, co jest show, i On żąda o swoje pierwszeństwo, pomimo zmarszczek i epoki bluźnierstwa, Pierwszy więc gardzi grobem matki, i uprawą twej mężowiny, ale nad grobem przemawia czule i w twoje okna, przysyła swoich nieżonatych, co by tobie mówili, żeś oknem jego miłości i miłości kobiety. I jesteś niczym, niczym nieżonaty, i obraz twój umiera dzień za dniem – i jest rzeczą lepszą, bo jesteś ofiarą głupców! - bo głupcy nie w rozumie? - dlatego więc źle postępują?, ale są również nieżonaci, co postępują w rozumie Pierwszego, i dlatego i oni źle postępują. Bo jedni i drudzy źle postępują, bo jedni nie mają rozumu jak drudzy, chociaż sprawy wyglądają zazwyczaj odmiennie. Są oni albowiem farmerami winnicy.

 

Pozostaję z głębokim szacunkiem

do Zgromadzenia Nowej Atlantydy,

Archanielica Parkseadia

 

 

 

Autor: Andrzej Feret

 

 

 

* Część I na Wywrocie:

 

https://literatura.wywrota.pl/dramat/60094-andrzej-feret-powaga-rzeczy-osadzonej-ksiega-archaniol.html

 


przysłano: 26 kwietnia 2020 (historia)

Inne teksty autora

Cegły
Andrzej Feret
Poemat o człowieku
Andrzej Feret
Miłość w Tatrach
Andrzej Feret
Elegia o Edycie Stein
Andrzej Feret
Inga, poemat prozą
Andrzej Feret
Dzikie wino I - VI
Andrzej Feret
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca