Literatura

ogrody (wiersz)

Marzena

jak pachnie bez

pytasz codziennie zdziwiony
czy zakwitły konwalie
niewinnością światła dotknięte

lekko unoszą się z wiatrem

pyłki lawendy
zeszłorocznej mięty puchem otulonej


mlecze puściły nasiona

drgają w powietrzu białą mgłą

snują leniwie nad polem


pędy winorośli weszły na płoty

zmęczone brakiem deszczu

wzdchają

jeszcze pragną


wrzosy płaczą zmartwione

smutkiem zamkniętym w

pokoju złudzeń
nie wystarczy nam sił na

wszystkie pragnienia


nie zobaczysz

jak dojrzały grusze
jabłoń skłoni gałęzie do ziemi

delikatnie obejmie prośby daremne


urodzi owoce cierpkie pełne

wzruszeń
pamiętasz ostatnią wiosnę ona

była aniołem naszym stróżem

 

moje blade palce

szukają granic istnienia

niewidzialnej duszy

 

cicho w pokrzywach

poraniona nie chce zbawienia

skomli, wielkimi oczami

patrzy przerażona

 

 

mamy swoje grządki równo

ułożone

ja pierwsza podeptałam

wschodzące ...


 

 


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
nn 11 maja 2020, 14:48
nie jestem aniołkiem, już nie :-)
nn 11 maja 2020, 18:04
rozumiem, dziękuję...
Usunięto 5 komentarzy
przysłano: 10 maja 2020 (historia)

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca