Literatura

de Balzac (wiersz)

Marzena

 

nie po drodze mi z tobą, widzę inny księżyc a może dwa
równolegle kołyszą nocnym niebem


w nocy na oświetlonym latarniami moście stoją dwa cienie

jeden szuka swojego odbicia drugi oblicza obciążenia


poręcze drgają wybudzone ruchem, nikt nie zamierza

skoczyć w otchłań rzeki, chociaż nurt zaprasza falą
infradźwięków koncertem życzeń


w oddali słyszę głos, uwięzionych w sieciach

próśb martwych Gryfów, ich skrzydła
opadają na dno, bez tlenu

 

światło przyciąga ćmy, odlatują za horyzont, ciężkie
i grube, wypełnione brzuchy nocnych motyli pękają

od nadmiaru serotoniny


cykady jednostajnie odmierzają oddech

chłód ogarnia stopy uda podbrzusze

odpoczywasz, próbujesz zapomnieć szczekania

natrętnych much, lepkich obietnic jakbyś nie chciał

 

wschodu słońca które parzy ciało

nadmiernym promieniowaniem, uderzeniem

kolejnych ultrafioletów

ziemia odkażona sterylna, jeszcze błękitno zielona
milczy

 

jeśli odpłynę spłonie ostatni most

straconych złudzeń

 

 


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
marzena 18 czerwca 2020, 12:24
youtu.be/kcMaxo0OaZo
marzena 24 czerwca 2020, 13:04
youtu.be/mhF4kXdK3j8
przysłano: 18 czerwca 2020 (historia)

Inne teksty autora

jaskółki c.d.
marzena
Jaskółki
marzena
– mein schatz
marzena
absurd nr jeden
marzena
refleksja
marzena
Hej
marzena
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca