Literatura

Gdzieś tam w borze jest polana (wiersz)

Jerzy Edmund Alchemik

i może wystarczy ta łączka by zainicjować morze
rozbuchanych fal i poskramianych bałwanów
co tam łoże nie spać nam przecież i tak nie wystarczy
pościeli żeby wysypiać tej najkrótszej nocy nie chcemy

śnienia wtulania się w siebie w konwalie też za mało
przeskakując przez ogień przejdźmy do falowania
smakowania ciał obłych i niebieskich kiedy wianek wity
z kwietnej paproci odpłynie otchłannie za horyzont nocny

prawem przyciągania napoczniemy kolejny dzień
nie za skinieniem księżyca i jego przypływów
choć może to sprawka Kupały i Leszego który porzucił
w borze opadłych z sił pobierzemy moce od słońca

zaczniemy karmić się światłem upałem i wzajemnym widokiem
nie wiem co ujrzałaś we mnie lecz ja rozpalam bliźniacze
wulkany zanurzam w studni albo przez puszczę puszczam się
na spotkanie z wciąż nierozpoznanym a tak potrzebnym

 


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 28 czerwca 2020 (historia)

Inne teksty autora

Deszczotwór
Jerzy Edmund Alchemik
Sonet od umarłych...
Jerzy Edmund Alchemik
A przecież rękopisy nie płoną
Jerzy Edmund Alchemik
Piąta pora roku
Jerzy Edmund Alchemik
Mgielne tramwaje
Jerzy Edmund Alchemik
Polatuchy
Jerzy Edmund Alchemik
List z detoksu
Jerzy Edmund Alchemik
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca