Literatura

gdy milkną usta... (wiersz)

Marzena

myśl jak powój
pnie do góry, puszcza pędy
kwiat słaby ale rośnie
gdy na chodnikach stopy dudnią
tabunem przechodzą tłumy

tunelem


stop - na czerwonym
zatrzymam zielone światła
na rękach zapach wilgotnych

włosów

wróbel frunie, pieści się w słońcu


potem znów szybko

krawężnik pęka aż tramwaj

wyleci z torów
idziesz ze spuszczoną głową
potknięcie powoduje
upadek


a tu park z liśćmi
ławki i kawałek trawy

bose stopy na ziemi
ktoś się uśmiecha
dziecko płacze, umorusane
wyciąga rączki do taty
a tam pajączek nawleka i nawleka

niestrudzony


niebiesko śmietankowe lody

smakują jak ty latem, zmęczony
z lekkim westchnieniem
znów zrobisz krok
jak zawsze pierwszy
 


dobry 4 głosy
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Konrad Koper 2 lipca 2020, 12:46
Długi - podziwiam...
Marzena
Marzena 2 lipca 2020, 13:01
Kurcze, Konrad może za długi?
Napisz, bo nie wiem. Dziękuję, jak zawsze. ;-)
victor51 2 lipca 2020, 13:19
Gdy milkną usta, czasem chce się za dużo powiedzieć :). Ale tu jest ok
Marzena
Marzena 2 lipca 2020, 14:23
victor, miło mi, bardzo. ;-)
Kazimierz Siłuch
Kazimierz Siłuch 7 lipca 2020, 19:45
Fajny przeczytałem na głos.
przysłano: 2 lipca 2020 (historia)

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca