Literatura

W górach (wiersz)

victor51

Idziemy gęsiego. Plecaki ciążą,
noc gęstnieje. Los zdaje się
pukać, jak w piątej Beethovena.
Ostrymi krawędziami gór
i drobnymi igłami świerków
zakwita ciemność. Błyska 
zielonkawy staw, który rozściela się
jak obrus na stole pod 
już wiszącym księżycem.
Kończy się jedna więcej
z wielu dróg, zostaje słodkie 
zmęczenie i przędza pamięci.
Trzeba zasnąć, póki świat istnieje  
i zanim zgaśnie księżyc,
i zanim zamrze symfonia. 

 

 


wyśmienity 2 głosy
1 osoba ma ten tekst w ulubionych
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Konrad Koper 31 sierpnia 2020, 16:13
Nie pozostałem obojętny.
marzena 31 sierpnia 2020, 16:33
/zamrze/ - jakoś dziwnie brzmi

/Kończy się jedna więcej
z wielu dróg, zostaje słodkie
zmęczenie i przędza pamięci./

budujesz nastrój, hm... ciekawie
przysłano: 31 sierpnia 2020 (historia)

Inne teksty autora

To wszystko
victor51
Wędrówka
victor51
Piazza Navona
victor51
Pamięć
victor51
Minuty ciszy
victor51
W stronę nieba
victor51
Na rozdrożu
victor51
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca