Literatura

wieczorem (wiersz)

Marzena

 

kiedy dotykam moich
włosów
małe kosmyki zakręcają
się na palcach
to chyba jedyna chwila
którą pamiętam

było dobrze, głaszcząc moją głowę
wiedziałeś jak szybko
mijają sekundy

czy można złapać motyla
za skrzydła
tak aby przeżył
został wbrew naturze

jak moja jesienna
magnolia
uwolniona z ramion bluszczu
znów zakwitła

tak słowom twym daję wiarę
bez obaw
płaczę z wierzbą która traci liście

znów jestem śmieszna
lecz prawdziwa

 

***

 

ciemność stołu
ciemność kartki
ciemność słowa

ciemność słońca

czeka
by zniknąć

kąsają owady rozrastają się wady
modlitwy romansują z przekleństwami
rany świecą nad ranem –
tak wschodzi codzienność
stołu
kartki
słów

słońca

można to przetrwać
jedynie w twoim uśmiechu

 

 

Stefan Jurkowski O świcie

 

 


niczego sobie+ 2 głosy
1 osoba ma ten tekst w ulubionych
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Konrad Koper 16 września 2020, 17:47
Filozoficzny...
Marzena
Marzena 16 września 2020, 18:04
Konrad po prostu się uśmiechnij.
Marzena
Marzena 16 września 2020, 19:20
Który słaby, ten na górze czy ten na dole? :-)
Hrabiemu nie podoba się, no tak seksu brak, moczu brak, włosy na głowie, a łono może bez włosów :-) wyobraźnia nie działa? :-)
Abi-syn
Abi-syn 17 września 2020, 11:19
Delikatny liryk z wierzbą i czasem (jesienią), która łasi się wraz z liśćmi o prawdę
Marzena
Marzena 17 września 2020, 23:27
tak o prawdę, masz całkowitą rację...
przysłano: 16 września 2020 (historia)

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca