Literatura

W stronę nieba (wiersz)

victor51

To była mała stacyjka z drewnianym daszkiem
przy wejściu, jaskółki przycinały nad nią przestrzeń, 
rosnącą z sapaniem nadjeżdżającego pociągu.

 

Zaraz za nią otwierał się bór z drogą pokrytą 
białymi obłokami pyłu, przez który z trudem
przebijały się głosy znużonych latem ptaków.

 

Jeszcze kilka zakrętów i stawaliśmy
przed wielką lśniącą płaszczyzną wody,
wiatr płynął po niej fugami Bacha 

 

z czerwonym kontrapunktem dachu leśniczówki. 
Niebo zamieniało się w otchłań miękkich 
nocy, smaku ognia i spełnionych pragnień. 

 

Żagiel łódki głębokim oddechem obiecywał 
budzenie dnia gwiazdami, wyskakującymi
spod kopyt brodzącego o poranku łosia. 

 

Kiedy spoglądam w stronę stacyjki,  
znów słyszę sapanie jadącego pociągu

i staje się, jakbyśmy byli.

 


wyśmienity 2 głosy
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
marzena 28 września 2020, 08:22
wspomnienia, najważniejsze zachować te chwile, które nas zbliżają
stacyjki, można do nich wracać bez końca :)
przysłano: 27 września 2020 (historia)

Inne teksty autora

To wszystko
victor51
Wędrówka
victor51
Piazza Navona
victor51
Pamięć
victor51
Minuty ciszy
victor51
Na rozdrożu
victor51
Toledo
victor51
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca