Literatura

pokolenie na huśtawce (wiersz)

Marzena

urodzeni na granicy tęczy
nie wiadomo czerwoni czy niebiescy
szukają pokarmu, matki smarują sutki
pogryzione z nienasycenia
- takie dzieci


mówiła rzewnie, fartuchem wycierała

spocone pachwiny, jadła obierki a może

rozbiegane nóżki nie pozwalały na więcej

teraz patrzy, bociany wróciły do gniazd na wiosnę

chciałaby podrzucić im kolejne boże narodzenie

tej zimy przyjadą sanie zaprzęgnięte w żywe renifery i powiozą
a może przejadą pędem
omijając z daleka twoje okna

mamo, zapomnij
jestem dorosła, twoje klucze nie są potrzebne

w ostatnim zamku z piasku będę ślicznym szkiełkiem

znikając za kolejnym zakrętem
a miało być tak pięknie

jest nawet lepiej, żyję i oddycham wolna

od narastających w ogrodzie pokrzyw

przywłaszczam wodę,

apokalipsa to niedźwiedź ale już się nie modlę
pragnę aby stara ziemia zapadła się w otchłań

 

 

 


dobry 4 głosy
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Irena   Świerżyńska
Irena Świerżyńska 10 listopada 2020, 11:13
Tak, tak - szukaj dalej radości - matko.
nn 10 listopada 2020, 12:09
Ireno radość to wolność. Niezależność, jedna z najważniejszych rzeczy dla mnie.
hopeless
hopeless 14 listopada 2020, 22:08
śmieszne to... udajesz kogos kim nie jesteś.... zwykłość i nic więcej.
nn 14 listopada 2020, 23:27
Czy Ty mnie znasz?
Zwykłość... chyba nie masz racji. Masz za to prawo mieć własne zdanie.
M.
przysłano: 9 listopada 2020 (historia)

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca