Literatura

Autentyczne /miłość dwojga poetów/ (wiersz)

Cytra


ostatni raz widziałam ich 
na skraju tamtego snu
on jeszcze budował zwariowane mosty
ona owija się nim jak kocem do spania

 

jako powierniczka ich tajemnicy 
zapisywałam tylko westchnienia

 

ginęły
powoli stawały się mrzonką 
gasnącą świecą
nie rozumiem dlaczego szybciej 
poszli w diabły niż w inne sny

 

z chłodnej pustki wyniosłam szczęśliwy czas
wyzbierałam porzucone w jesiennych liściach 
słowa z domyślnych ust 

 
były jakieś inne

porozbijane jak skorupy przez przemijanie 
posklejam  je w wersy
 
tylko tyle zostało

 


dobry 4 głosy
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Konrad Koper 14 listopada 2020, 21:33
Ciekawa historia...
Mnemo
Mnemo 14 listopada 2020, 22:09
Jest myśl. Proszę sklejać.
Marzena 14 listopada 2020, 23:18
Tak pomyślałam o Kornelu Filipowiczu.
/Nic lepszego nie wymyślisz. Po prostu być w chwili, która jeszcze trwa, w tej, która co dopiero minęła, i tej następnej chwili, jeszcze prawie niewidocznej, która wysuwa się z przyszłości, której widać dopiero rąbek, wąski, cienki jak nów księżyca./
przysłano: 20 marca 2008 (historia)

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca