Literatura

linie papilarne (wiersz)

marzena

 

Musiałam udawać że wszystko mnie cieszy

kiełbasa i rozlana wódka na stole

rozmowy, biegnące pomiędzy tarasem a rozłożonym

czerwonym parasolem, potem zawisło słońce

oparło ostatnie światło na brzegach doniczek

 

mdliło mnie od musztardy, więc ptaki śpiewały

jeszcze głośniej, głośniej od muzyki

która poruszała wszystkimi nogami

łamała słabe kręgosłupy twardych ludzi

pracujących na budowie, w szpitalu

 

chciałam poczuć świeżość truskawek

zatrzymać sok w krtani, nie połykać

wszystkich prawd, rad i westchnień zimnej nocy

nie karcić i nie pouczać, nie szukać

rozrzuconych dotyków

 

tylko brać co dają, karmiąc wzajemnie swoje oczy

bliskość przypełzła i zasnęła na chodniku

wzdragała się od potu i potajemnie kruszyła

porażone upałem kwiaty, suche blade

od uporczywego wołania o wodę

 

Musiałam patrzeć jak ciało zniewolone żądzą

zapomina kto je stworzył.

 

 


dobry 1 głos
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
Yaro
Yaro 6 czerwca 2021, 16:36
Tak już jest z grillowaniem moja teściowa lubi sprzątać po imprezie choć nikt jej o to nie prosi
marzena 6 czerwca 2021, 23:04
Yaro, to udawanie jest najgorsze :)
przysłano: 5 czerwca 2021 (historia)

Inne teksty autora

Mendoza
marzena
jaskółki c.d.
marzena
Jaskółki
marzena
– mein schatz
marzena
absurd nr jeden
marzena
refleksja
marzena
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca