Symfonia fatamorgany (wiersz)

jon pes

w tym wierszu jest życie:)
Kiedym doszedł
otrząsając się z piasków klepsydr
          i z dala od oczywistej mądrości faraona
blisko aż nad ściany fal
                            zrozumiałem że wszystkie drogi prowadzą

            Melodia
widzę oczy przewspaniale twoje na niebie
wiatr im uśmiechnięty powieki przymknął
ogniskiem
              w ciszy południe
              w górę mych myśli ciepło ulatuje

          pomyśl
              choćby kroplę dla spragnionych
obrażonych na morze w pustynnej wędrówce
i czy ważne którędy ta ścieżka
i kto ją nakreślił

musisz
proszę pamiętaj

              dni bywają niedokładne

niepojęte naczynie postawione tuż przy mnie
obce dla szkła moich oczu suchych
osamotnione w kolorowym życiu kwiatów
zagrzebanych młodo w przezroczystości


piękno
przytrafia się trumnom
a woda mętna po znudzonym czasie
czy chce wciąż dosięgnąć
rzeki
?


prawdę gdybym zawsze mógł rzec
muszelce ironicznie pięknej
nie znalazłbym ciebie

szumną tylko odpowiedź...

niczego sobie 11 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
jon pes 4 czerwca 2002, 13:42
szkoda że program nie pozwala na inną kompozycję wersów.mam nadzieję że chociaż treść zostanie doceniona;)
SKC - Arek Sokal
SKC - Arek Sokal 7 czerwca 2002, 11:41
Tekst formatujesz znacznikami HTML'a.
JAdziu 7 czerwca 2002, 15:08
pachnie Czechowiczem choć może nie do końca.zamotane i ciekawe choć przez ten natłok i urywkowość traci siła,sugestywność.wiersz przez to trudniejszy chociaż niezły.
netah 8 czerwca 2002, 08:04
drzewo mojego życia, z którego robię trumny...
piękne zaprawdę=> bdb
zapominajka
zapominajka 8 czerwca 2002, 16:55
"dni bywają niedokładne" to fakt, tez wiersz bardzo mi sie podoba, moim skromnym zdaniem ma to cos.
Kaktus 8 czerwca 2002, 21:13
Ale g... Nic dodać nic ująć.
Kaktus 8 czerwca 2002, 21:14
Na pocieszenie dodam, że większego literckiego dna nie można już osiągnąć.
ZmarzniętaPróżnia 9 czerwca 2002, 08:04
jestem zauroczona ... serio, tekst magiczny, nie mogę chyba niczego dodać... dobrą drogą idzie autor...
jon pes 9 czerwca 2002, 11:32
no cóż kaktusie-skoro tym tekstem sięgnąłem literackiego dna to pocieszam się że następne będą jeszcze lepsze-hoho(gdzie ja dałem to pióro...?)
poza tym dziękuję wszystkim za ciepłe przyjęcie tekstu-niekoniecznie tak ciepłe jak kaktusowe g...
Yalali 10 czerwca 2002, 16:53
tu się rozegrało coś genialnego a ja nawet nie wiem do końca w jaki sposób-ukłony
przechodniu 12 czerwca 2002, 00:03
moim zdaniem najambitnejszy tekst jaki ostatnio tu się znalazł.
Myślący.
Szczery.
I z wyobraźnią, której wielu utworom bardzo brakuje.

ps. kaktusy- do doniczek, pisarze- do piór!
ps2. jakby to ujął Lec: kiedy byłem już na dnie nagle usłyszałem pukanie z dołu ;))
Misiek 12 czerwca 2002, 09:56
Swietne zawieszenie miedzy konkretem i nieokreslonoscia. Niebanalny. To chyba najlepsze slowo na okreslenie tego tekstu.
Wiesław Chodakowski 13 czerwca 2002, 20:26
Tekst ma dużą zaletę - jest dyskusywny, można go sobie interpretować i interpretować. Bardzo to inteligeckie.
Nie przepadam za taką poezją. Wolę liryczno-poetyckie pejzarze. Pomimo tego doceniam utwór pod względem technicznym.
501 wyświetlenie
przysłano: 7 czerwca 2002

jon pes

35
10 tekstów 68 komentarzy
jestem bo się odróżniam;-)

Inne teksty autora

spacer

jon pes, wiersz

Anioł

William Blake, wiersz klasyka

pytanie dobroci

jon pes, wiersz

późne wyznanie Odyseja

jon pes, wiersz

nirvana

jon pes, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło