pomaluję twarz w czarne pasy
nienawiścią zamknę okno słońca
ciało zatknę na drewnianym kiju
aby nie krzyczało
kiedy nie ma końca
usta zszyję by się już nie śmiały
oczy zgaszę żwby nie kochały
nogi wkopię po kolana w ziemię
bym nie chciał być wielki
kiedy jestem mały