Bajka o Hrabinie Irenie (wiersz)

Oryphiel

Bajka dla doroslych
Wina dwie flaszeczki, kufel piwa
Oj dziadziowi już się głowa kiwa
Szary dymek z jego czachy się unosi
A tu dziatwa o kolejną bajkę prosi

Moje drogie wnuki, dajcie mi zajarać
Wszak bez fajki, ni jak dalej gwarać
Wojtuś skocz po ogień, tylko nie spal chaty
Bo ci wpierdol spuszczę tęgie baty

Pyk, pyk dziadek home-made szluga pali
Ooo! Cóż za odór z jego pyska wali
Kapią z krzesła jakieś dziwne płyny
To nie jakieś płyny, to są dziadka szczyny

Moje drogie wnuki, bajkę wam opowiem
Bajkę o Hrabinie mówiąc jednym słowem
Chyba w piekle skonam jak nie dodam
Że szlachcianka byla równie piękna jak i młoda

No i drogocoennych rzeczy miała pełną furę
Lecz pozwólcie, że opiszę tylko jej naturę
Włosy kasztanowo ciemne, długie, falowane
Oczy szare, usta pełne jakby nadmuchane
Alabaster skóry kontrast czynił do całości
I to ciało...ach, to ciało... te jej okrągłości

Dziadku! Dziakdu! Skonc te brednie
A zatsymaj sie na zecy sednie
Bowiem sprawy psez cie porusane
Są w psedskolu co dzień omawiane
Kiedy nasa psedskolanka, pani Ala
Spod miniówy dupe swą wywala

Miała owa dama pewną wadę, a może zaletę
Widząc chłopa szybko popadała w podnietę
Wtedy takiej zajebistej dostawała chcicy
Że jak zaraz pała nie dobiła do macicy
To Hrabina odurzona swymi hormonami
Była w stanie wyrwać jaja z korzeniami
Po to tylko aby siebie zaspokoić
Choć na krótką chwilę zmysły swe ukoić

Aż przyjechał raz kawaler znany
Zacny i powszechnie szanowany
Jasiu! Weź swą rekę z Ewci piczy
Ona tylko dziesięć wiosen sobie liczy
A i ty niewiele jesteś starszy
Przez majteczki ci wystarczy

Dziadku! Dziadku! Opowiadaj dalej
Nie zatsymuj sie z powodu dziwki małej
Bo pserywanie dalsa ochote hamuje
A na dluzsą mete, zdrowie psychicne rujnuje
Dlatego też dla pełnej satysfakcji klienta
Panienka w burdelu do końca jest znięta

Moje drogie wnuki, dosyć tych dywagacji
Przejdźmy raz jeszcze do arystokracji
Jak już wspomniałem, rycerz wielki
Pięknej Hrabiny żywot przerwał sielski
On i jego wierzchowiec, ogier nieokiełznany
Zdali się na gościnnosć ciemnowłosej damy

Nie muszę wam chyba dalej tłumaczyć
I do końca waszą niewinność spaczyć
Wiedzcie, że po przybyciu młodziana
Hrabina chodzila jakby bardziej rozjebana
Lecz jak po kilku latach się okazało
Jej cudne, szlachetnie urodzone ciało
W kilka dni po wprowadzeniu się gości
Pośród bardzo hucznych uroczystości
Zostało za mąż wydane
I regularnie jebane

Piotruś nalej dziadziowi bimbru kwaterkę
Albo nie polewaj, tylko daj całą butelkę
Opowieść moja ma się już ku końcowi
Powiem krótko, żyli w radości i byli zdrowi
Przecudna Hrabina i jej mąż szczęśliwy
Arab czystej krwi, wierzchowiec urodziwy

Dziadek łapczywie wychylił duszkiem flaszki ćwierć
A mając już z dzieśięć promili, zapił się na śmierć
A wnuki? Wnuki pogrzeb dziadziowi urządziły
Wzięły zwłoki do wanny i w resztce bimbru spaliły


niczego sobie– 13 głosów
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
5 lutego 2007, 16:59
pojebane wez przestajn
1 550 wyświetleń
przysłano: 29 maja 2000

Oryphiel

44
4 teksty

Inne teksty autora

Modlitwa

Oryphiel, wiersz

Leśniczówka

Oryphiel, wiersz

Filozof

Oryphiel, wiersz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło