Ryby (wiersz klasyka)

Herbert Zbigniew


Nie można wyobrazić sobie snu ryb. Nawet w najciemniejszym
kącie stawu, wśród trzcin, ich spoczynek jest czuwaniem:
wiecznie ta sama pozycja i absolutna niemożność powiedzenia
o nich: złożyły głowę.
Takie ich Izy są jak krzyk w pustce - niepoliczone. Ryby nie
mogą gestykulować swojej rozpaczy. To usprawiedliwia tępy nóż,
który skacze po grzbiecie zdzierając cekiny łusek.





Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
1 620 wyświetleń
przysłano: 4 czerwca 2009

Herbert Zbigniew

Inne teksty autora

Kołatka

Herbert Zbigniew, wiersz klasyka

Pan od przyrody

Herbert Zbigniew, wiersz klasyka

Pudełko zwane wyobraźnią

Herbert Zbigniew, wiersz klasyka

Przesłanie Pana Cogito

Herbert Zbigniew, wiersz klasyka

Dziadek

Herbert Zbigniew, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło