Skwar (wiersz klasyka)

Julian Tuwim


Było raz bardzo gorąco. Nieruchome, nagrzane powietrze. W najsroższy
upał leżałem na słońcu, lubując się okrucieństwem żaru. Pustka.

Przybiegła do mnie zdyszana. Widziałem, jak bije serce jej pod białą
bluzką. Widziałem wspaniałą szerokość biódr, spływających półokrągłą
linią w kształtne, krzepkie nogi. Gorąca, gorąco, moja Ty młoda,
zagorzała, kochana!

- Ci się stało? - Co robisz? - Uspokój się... Słuchaj... przecież---! Och!
upalne, straszliwe pieszczoty. Obłędne, skwarne oddanie! Stepy w oczach
zamgławionych! Dyszące szybko piersi! Niesprawiedliwa wściekłość, co
żąda nazbyt już wiele rozkoszy od naszych rozkochanych w sobie ciał w
ten upał lipcowy!





Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
2 037 wyświetleń
przysłano: 4 czerwca 2009

Julian Tuwim

Inne teksty autora

Chrystus miasta

Julian Tuwim, wiersz klasyka

Do prostego człowieka

Julian Tuwim, wiersz klasyka

Mieszkańcy

Julian Tuwim, wiersz klasyka

*** (" Ci Którzy Nie Wiedzą...")

Julian Tuwim, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło