Literatura

Wieczorem (wiersz klasyka)

Józef Czechowicz

 

mała moja maleńka

chwieją się żółte mlecze

w dolinę napływa gór cień

cichy odwieczerz

brodzi w zmierzchowym nurcie

już późno

 

mały mój ukochany

trudno z miłości się podnieść

a jeszcze ciężej od złych nowin

gdy patrzysz na mnie ciemnym nowiem

smutniej mi chłodniej

boję się

rozstać się musimy

ty z innym do ślubu jedziesz

na srebrne noce złote dnie

moja droga gdzie indziej wiedzie

we mgle

tam gdzie najsamotniejsi

 

słyszę turkot karocy

niebo nazbyt się chmurzy

daj rękę ukochany raz jeszcze

o ciemne godziny pieszczot

co było nie może trwać dłużej

czas mi już czas

całuj ostatni raz

żegnaj

 

dobrzy ludzie

błogosławcie zdarzenia które przeszły

błogosławcie i te co przyjdą


słaby+ 2 głosy
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
MichałSg.
MichałSg. 15 marca 2013, 23:02
W 110. rocznicę urodzin poety.
Elisawieta 16 marca 2013, 00:07
nic nie trwa wiecznie a w szczególności uczucie ale czy to źle
cóż coś skończyć musi się żeby coś inne mogło trwać
zadziwiające jest to że zawsze zakładamy, że będzie to coś gorszego dlaczego?
szanta - Edyta Ślączka-Poskrobko
Elisawieta, autor nie zakłada, że będzie to coś gorszego :) Uważnie przeczytaj zakończenie
przysłano: 15 marca 2013 (historia)

Józef Czechowicz

Inne teksty autora

W pejzażu
Józef Czechowicz
więzienie
Józef Czechowicz
MOJE ZADUSZKI
Józef Czechowicz
ŻAL
Józef Czechowicz
JESIENIĄ
Józef Czechowicz
POLACY
Józef Czechowicz
WIENIAWA
Józef Czechowicz
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca