Literatura

[Ten cichy ogród o ścieżkach bezludnych...] (wiersz klasyka)

Antoni Lange

Ten cichy ogród o ścieżkach bezludnych

Był mi prawdziwym ukojeniem ciszy -

Gdzie krzyków życia ni zjaw jeg brudnych

Oko nie dojrzy, ucho nie dosłyszy.

 

Rozkołysały się klonowe liście,

Cieniem padając w alej parku szmery -

W cienie zaś słońce przenika złociście

I ziemię zdobi jak skórę pantery.

 

Wiatr centkowaną tę skórę porusza -

Raz potęgując jej złoto, raz mroki:

W tym kołysaniu oczyszcza się dusza,

Aż-ci ją spokój przeniknie głęboki.

 

Bo tak się mrokiem oraz słońca złotem

Linia żywota wiecznie równoważy:

Bo tak nasz żywot z zieleni zywotem

W jasnowidzialną prawdę się kojarzy.

 

Jeno wyzwolon z wszelkiej nedzy żywej,

Idź za tym klonów zielonym sklepieniem,

W ścieżek dalekie wpatrzon perspektywy -

A wstaniesz olśnion swoim objawieniem.


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca