Literatura

ŚMIERCIE (wiersz klasyka)

Bolesław Leśmian

Chodzą Śmiercie po słonecznej stronie,

Trzymający się wzajem za dłonie.



Którą z naszej wybierzesz gromady,

By w cmentarne uprowadzić sady?



Nie chciał pierwszej, że nazbyt miniasta,

Grób, gdy hardy, pokrzywą porasta.



Nie chciał drugiej, że nadmiernie złota,

Nie zna ciszy, kto się tak migota.



Wybrał trzecią, co choć bugulicha,

Lecz tak cicha, że wszystko nacicha.



Coś za jedna, że podobasz mi się

W swym bożystym na ziemi zarysie?



Żal mi, przeżal ptaka, co odlata,

Dla cię umrę z nieżalu do świata.



Blada jesteś, jak to słońce w zimie -

Kędy dom twój i jak ci na imię?



Dom mój stoi na ziemi uboczu,

A na imię nic nie mam, prócz oczu.



Nic w tych oczach nie mam, prócz wieczoru,

Pewna byłam twojego wyboru.



Jeden zowąd śmierć sobie wybiera,

Ale drugi tą śmiercią umiera.



Choć wybrałeś, nie wiedząc dla kogo,

Zawszeć będę pamiętną i drogą.



Jestem śmiercią twej matki, co w chacie

Uśmiechnięta czeka teraz na cię.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

Bolesław Leśmian

Inne teksty autora

W malinowym chruśniaku
Bolesław Leśmian
Szewczyk
Bolesław Leśmian
W zakątku cmentarza
Bolesław Leśmian
Dwoje ludzieńków
Bolesław Leśmian
[Ja tu stoję za drzwiami...]
Bolesław Leśmian
Żołnierz
Bolesław Leśmian
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca