Serenada (wiersz klasyka)

Jan Andrzej Morsztyn

Już słońce padło, już horyzont ciemny,
Już płucze Feba ocean podziemny,
Już ptak spoczywa, szum ustał i głuchem
Las się dębowy odzywa posłuchem,
Już wszytkich skrzydły okrył sen słodkiemi
I cichy pokój rozciągnął po ziemi,
Już i promienie zgasły kanikuły,
Ja tylko nie śpię. jam tylko sam czuły.
Wszytkie te gwiazdy widzą me niewczasy,
Kiedy wieńcami zdobię twe zawiasy
Albo-ć sen słodzę śpiewaczymi głosy,
Albo skrzypkami, choć się boją rosy.
Otwórzże okno, uchyl okiennice,
Rozśmieje się noc, jako gdy z. łożnice
Rumiana Zorza od Tytona wstaje
I świetną barwę brudnym cieniom daje;
W dzień się opalisz, ale nocy chłodnej
Nie kryj mi. Jago, twarzy grzechu godnej.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
633 wyświetlenia
przysłano: 5 marca 2010

Jan Andrzej Morsztyn

Inne teksty autora

Ad Musas

Jan Andrzej Morsztyn, wiersz klasyka

Cuda miłości

Jan Andrzej Morsztyn, wiersz klasyka

Do czytelnika

Jan Andrzej Morsztyn, wiersz klasyka

Do galerników

Jan Andrzej Morsztyn, wiersz klasyka

Do jednej

Jan Andrzej Morsztyn, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło