JA KARABIN (wiersz klasyka)

Józef Czechowicz

zapomniałem piękny sierpniu od wczoraj

jak drzwi kina otworzyła się ta pora



mur spękany nad tapczanem rozkwitł srebrnie

znowu głowa będzie gwiazdą niepotrzebnie



artylerio z betonowych łożysk ryknij

dosyć zmierzchów fałszowanych i jutrzni



cedzi słowa bardzo mądre dzień zwykły

w muszlę uszu których ja znów jestem uczniem



słodko wiersze w cieczy cisz tych się ważą

jak trzmiel czarny w tunelowym garażu



tylko taki czas odmienny chciałbym poznać

w którym ludu karabinem będę z wiosną

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
603 wyświetlenia
przysłano: 5 marca 2010

Józef Czechowicz

Inne teksty autora

W pejzażu

Józef Czechowicz, wiersz klasyka

więzienie

Józef Czechowicz, wiersz klasyka

Wieczorem

Józef Czechowicz, wiersz klasyka

MOJE ZADUSZKI

Józef Czechowicz, wiersz klasyka

ŻAL

Józef Czechowicz, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło