Literatura

DO TERESKI Z LISIEUX (wiersz klasyka)

Józef Czechowicz

drobniutkie stopki tupot nad otchłanią

śnieg pada bieli choinki

oczy tereski bóg zapalił

powinny być skrzydła u ramion



trzepotać zmawiać godzinki

habit czarny spadochron nie pozwala upaść

ludzie upadają płaczą drżą

gwiazdy rodzą gwiazdy księżyc, ciemność rozłupał

a ja spłynąłem miłością jak rzeka krwią

zasłoń święta łez dolinę

niech nie widzę

uszy dłońmi otul

jak zapomnieć mam że płynę

w oparach krwawego potu



boli ty masz dłonie białe

ziemia dymi ty się uśmiechasz

zrozumiałem

że milczysz to ma być mój lekarz



odejdź teresko

na swoją wysoką steczkę

niech tam na niebie będzie święto niebiesko

pozostanę niedoli dzieckiem



nie anioł ale ziemic

nie chcę błogosławić

z wieków i chwili wydzieram krzyk



o świecie

nim cię kto zbawi

zgiń przemiń

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

Józef Czechowicz

Inne teksty autora

W pejzażu
Józef Czechowicz
więzienie
Józef Czechowicz
Wieczorem
Józef Czechowicz
MOJE ZADUSZKI
Józef Czechowicz
ŻAL
Józef Czechowicz
JESIENIĄ
Józef Czechowicz
POLACY
Józef Czechowicz
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca