Literatura

Dzikie dzieci (wiersz klasyka)

Krzysztof Siwczyk

Jesień w kościele Jeszcze nie grzeją Zimno

Stoję przed krzyżem koloru zakalca

Wypłukane do żywego metalu - milionem dotyków -

stopy Chrystusa są zziębnięte jak poręcze

w porannych autobusach

 

Do kościoła wchodzi dwójka dzieci piszcząc

styropianem znalezionym obok sklepu meblowego

Kończą jeść słonecznik Zamykają poitną

jakiś brzydki kawał i icichną

zatrzymując się przed Chrystusem

 

Nagle dziewczynka z tłustymi włosami i

napuchniętymi węzłami chłonnymi podchodzi

do Chrystusa i zaczyna Go łaskotać

w kierunku od pięt do najmniejszego palca

Chłopak melduje o wyrazie twarzy łaskotanego

 

Nie wiem dlaczego ale podchodzę do nich i

już razem łaskoczemy różnymi technikami

zmarzniętego Boga Odczekujemy chwilę i dalej

Postanawiamy robić to tak długo

aż coś się zmieni

 

Czekamy nie mówiąc do siebie

Nasłuchujemy

 

Czekam

Nasłuchuję


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

Krzysztof Siwczyk

Inne teksty autora

Kolęda
Krzysztof Siwczyk
Letni deszcz
Krzysztof Siwczyk
Nadzieja - bez zaskoczeń
Krzysztof Siwczyk
No, już
Krzysztof Siwczyk
Ofiary losu
Krzysztof Siwczyk
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca