Literatura

"Tańcząca żmija" (wiersz klasyka)

Charles Baudelaire

Lubię, senny mój aniele,
Złotą, mieniącą
Na przecudnym, gibkim ciele
Twą skórę lśniącą!

Włosów twoich las odurza
Wonną głębiną,
Dłoń jak pływak się zanurza
W toń czarnosiną.

Niby rankiem łódź zbudzona
Przez wietrzyk nagle,
Dusza jeszcze rozmarzona
Rozpina żagle.

Snem twe oczy ociężałe,
Z chłodnym wyrazem,
To klejnoty, gdzie się zlały
Złoto z żelazem.

Zda się, gdy twa postać mija,
Piękna, niedbała -
Jakby się na lasce żmija
W takt kołysała.

Głowa, pełna snów leniwych,
Jak u dzieciątka,
W rytm się słania pieszczotliwych
Ruchów słoniątka.

Kibić twa, jak łódź rybacza,
Chyli się w chodzie
Z boku na bok - zda się macza
Swe reje w wodzie.

Niby zdrój, co z śniegów tryśnie
Po lśniących zrębach,
Kiedy wilgoć ust twych pryśnie
Na białych zębach -

Jakbym u Rajskiego Gazdy
Pił tęgie wino -
Niebo płynne, a w nim gwiazdy
Chłonął z tą śliną!

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
przysłano: 5 marca 2010

Charles Baudelaire

Inne teksty autora

Padlina
Charles Baudelaire
Albatros
Charles Baudelaire
Litania do Szatana
Charles Baudelaire
Oddźwięki
Charles Baudelaire
Do Czytelnika
Charles Baudelaire
Modlitwa
Charles Baudelaire
De profundis clamavi
Charles Baudelaire
więcej tekstów »

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca