Kot (wiersz klasyka)

Charles Baudelaire

LI
Kot

I

Po moim mózgu się przechadza,
By w domu własnym, kot dorodny,
Ogromny, silny i łagodny.
Mruczeniem nic mi nie przeszkadza,

Bo głos dyskretny ma i miękki,
Lecz bądź łaszący się, bądź gniewny,
Ten głos głęboki jest i pewny:
W tym jego sekret oraz wdzięki.

Ten głos, skąd perły zda się płyną
Aż gdzieś na głębie me najszczersze,
Przepełnia mnie jak huczne wiersze
I rozwesela mnie jak wino.

Wszystkie zawiera on ekstazy
I wszystkie koi mi boleści;
A do najdłuższej opowieści
Nie są potrzebne mu wyrazy.

Nie, żaden smyczek nie rozkrwawi
Tych skrzypiec, co są sercem mojem
I swym dźwięczącym niepokojem
W takie wibracje go nie wprawi

Jak głos twój, zwierzę nieśmiertelne,
Kocie zasobny w dziwów wiele
I w którym wszystko, jak w aniele,
Jest harmonijne i subtelne!

II

A jego futro biało-bure
Tak tęgą wonią tchnie z gęstwiny,
Żem się odurzył, raz jedyny
Gładząc puszystą jego skórę.

To duch domowy w mej komorze;
Niby władyka w swym królestwie,
Sądzi i włada w mym jestestwie;
Może jest wieszczem, bogiem może?

Jak za magnesem się kolebie
Igła busoli, tak me oczy
Zdążają za nim, gdzie bądź kroczy.
I gdy w samego zajrzę siebie,

Widzę, zdumiony, że w tym ciemnie
Para się kocich źrenic pali -
Na kształt żyjących dwóch opali,
Co przenikliwie patrzą we mnie.
Po moim mózgu się przechadza, By w domu własnym, kot dorodny, Ogromny, silny i łagodny. Mruczeniem nic mi nie przeszkadza, Bo głos dyskretny ma i miękki, Lecz bądź łaszący się, bądź gniewny, Ten głos głęboki jest i pewny: W tym jego sekret oraz wdzięki. Ten głos, skąd perły zda się płyną Aż gdzieś na głębie me najszczersze, Przepełnia mnie jak huczne wiersze I rozwesela mnie jak wino. Wszystkie zawiera on ekstazy I wszystkie koi mi boleści; A do najdłuższej opowieści Nie są potrzebne mu wyrazy. Nie, żaden smyczek nie rozkrwawi Tych skrzypiec, co są sercem mojem I swym dźwięczącym niepokojem W takie wibracje go nie wprawi Jak głos twój, zwierzę nieśmiertelne, Kocie zasobny w dziwów wiele I w którym wszystko, jak w aniele, Jest harmonijne i subtelne! A jego futro biało-bure Tak tęgą wonią tchnie z gęstwiny, Żem się odurzył, raz jedyny Gładząc puszystą jego skórę. To duch domowy w mej komorze; Niby władyka w swym królestwie, Sądzi i włada w mym jestestwie; Może jest wieszczem, bogiem może? Jak za magnesem się kolebie Igła busoli, tak me oczy Zdążają za nim, gdzie bądź kroczy. I gdy w samego zajrzę siebie, Widzę, zdumiony, że w tym ciemnie Para się kocich źrenic pali - Na kształt żyjących dwóch opali, Co przenikliwie patrzą we mnie.

tłum. Czesław Jastrzębiec-Kozłowski

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
3 047 wyświetleń
przysłano: 5 marca 2010

Charles Baudelaire

Inne teksty autora

Padlina

Charles Baudelaire, wiersz klasyka

Albatros

Charles Baudelaire, wiersz klasyka

Litania do Szatana

Charles Baudelaire, wiersz klasyka

Oddźwięki

Charles Baudelaire, wiersz klasyka

Do Czytelnika

Charles Baudelaire, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło