Złoto Tygrysów - 1891 (wiersz klasyka)

Jorge Luis Borges

Jego obraz mam w oczach: wyłania się,
Potem znika. Czarny, odświętny surdut,
Czoło nieco wąskie, przystrzyżony wąs,
Na szyi chusta, jakich wokół wiele.
Idzie, mijając popołudniowy tłum,
Sobą zajęty, nikogo nie widzi.
W barze za rogiem, przy ulicy Piedras,
Pociąga łyk brazylijskiej gorzałki.
Jak zawsze. Ktoś go zagadnął. On milczy.
Nigdy nie wyzbył się dawnej urazy.
Następna przecznica. Z jakiegoś patio
Dochodzą monotonne takty milong.
Ach, jakże ci grajkowie drażnią nerwy.
Po chwili znowu odzyskuje spokój.
Raz po raz dłonią muska kamizelkę:
Wyczuwa pod dotykiem twardość noża.
Już wkrótce rachunki będą spłacone.
Po kilku krokach mężczyzna przystaje.
Wchodzi do sieni: wokół kwiaty kardu.
Słyszy brzęknięcie wiadra o cembrowinę,
Słyszy głos, który zna aż nadto dobrze.
Popycha drzwi wiodące na patio. Są
Otwarte, jakby na niego czekano.
Już tej nocy być może go uśmiercą.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować i oceniać teksty
Zaloguj się Nie masz konta?   Zarejestruj się
543 wyświetlenia
przysłano: 5 marca 2010

Jorge Luis Borges

Inne teksty autora

Złoto Tygrysów - Ty

Jorge Luis Borges, wiersz klasyka

Aleksandria, 641 A.D.

Jorge Luis Borges, wiersz klasyka

Alhambra

Jorge Luis Borges, wiersz klasyka

Bambusowa laska

Jorge Luis Borges, wiersz klasyka

Dwa Poematy Angielskie

Jorge Luis Borges, wiersz klasyka

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło